ŚWIAT WEDŁUG KAZIMIERZA KUTZA

język polski, kultura
Przypomnij sobie

1. Biedaszyby, familoki, hałdy – to pojęcia ściśle związane z pejzażem śląskim. Czym są? Przygotuj prezentację fotograficzną

2. Przygotuj argumenty do dyskusji: co się zmienia w pejzażu Śląska: jakie są źródła tych zmian i ich skutki.

1. Perła w koronie i Paciorki jednego różańca

Jak mówi Krzysztof Zanussi, „po filmach Kutza każdy chciał być Ślązakiem”. Kutz w śląskiej tematyce odnalazł swoją drogę – w kolejnych filmach Perła w koronie (1972) i Paciorki jednego różańca (1980) wprowadził Śląsk do obiegu polskiej kultury.

Dwa lata po nakręceniu „Soli ziemi czarnej”, w 1972 roku, Kutz nakręcił drugi film cyklu, zatytułowany Perła w koronie. Tym razem akcja rozgrywa się w sierpniu 1934 roku, w czasie strajku w fikcyjnej kopalni „Zygmunt”. Film opowiada o strajku „na kopalni”, który ma powstrzymać niemieckiego właściciela przed jej likwidacją. Na tym tle Kutz przedstawił rodzinne życie Jasia, jego żony i dwójki synów. Film niezwykle pięknie opowiadał o trudzie pracy i jej śląskim etosie, o życiu rodzinnym, co zyskiwało tu wymiar niemal biblijny. Kutz, opisując Ślązaków, wielokrotnie zresztą podkreślał ich prosty tradycjonalizm, „dupowatość” i nawyk pracy[1].

Głównym bohaterem jest Jaś – młody górnik – który ma żonę Wichtę i dwóch małych synów. Gdy górnicy dowiadują się, że ich kopalnia ma zostać zlikwidowana (zalana wodą) z powodu nierentowności, organizują strajk. Początkowo rodziny pomagają strajkującym, przynosząc im jedzenie, ale z czasem górnicy ogłaszają strajk głodowy. W końcu zdeterminowani strajkujący wysyłają dramatyczny apel – jeśli kopalnia ma być zalana, to tylko z nimi w środku. Dyrekcja ustępuje. Wynędzniali górnicy, w tym Jaś, wracają do rodzin. Poza górnikami widzimy w filmie także bezrobotnych, przepędzanych przez policję z tzw. biedaszybów. Perła w koronie ukazuje także familoki, hałdy, kominy fabryczne. Na wiele lat taki stereotypowy obraz Śląska utrwalił się w wyobrażeniach reszty Polski. W filmie zagrali m.in. Olgierd Łukaszewicz (Jaś), Łucja Kowolik (Wichta), Jan Englert, Franciszek Pieczka, Marian Opania i Jerzy Cnota.

Moment powitania powracających, po wielu dniach strajku, wycieńczonych górników. W tej scenie najpełniej widać kontrast między dwoma wykreowanymi rzeczywistościami, świat podziemi, w którym na co dzień z narażeniem życia pracowali górnicy, spotyka się ze światem na powierzchni. Dualizm uwidacznia się również w barwach, górnicy wychodzący z czeluści kopalni są cali pokryci węgielnym pyłem, jakby z każdym kolejnym dniem spędzonym pod ziemią, coraz bardziej przynależeli to tej rzeczywistości, z kolei wyczekujące ich rodziny w jasnych, czystych i odświętnych strojach reprezentują sferę życia.

Zwróć uwagę na powracający w filmie motyw jabłka, zastanów się nad jego znaczeniem w filmie – możesz odwołać się do symbolu jabłka w różnych mitologiach.

Studio Filmowe "Kadr"

Franciszek Pieczka grał w „Perle w koronie” Huberta Sierszę, jednego z górników, który zaproponował strajk, w proteście przed zalaniem kopalni. We wspomnieniach Kazimierza Kutza zapisał się tak:

Franek pochodzi z Gdowa, czyli z okolic Rybnika. Gdyby szukać urody na śląskie „logo” – on jest do wzięcia bez jakiejkolwiek korekty. […] Do aktorstwa przeniósł nawyki regionalne, bo uznał, że to praca jak każda inna. Chodzi do teatru jak na szychtę do kopalni. Robi swoje i wraca do domu. Zawsze daje z siebie tyle, ile od niego żądają. Nie ma fałszywych ambicji i potrzeby udawania. Dla niego dom, rodzina, jest sprawą fundamentalną.[…][2].

Filmoteka Narodowa

W zrealizowanych w 1981 roku Paciorkach jednego różańca ostatniej części śląskiego tryptyku, Kutz umieścił akcję współcześnie, bo w końcu lat siedemdziesiątych. Główne role zagrali tu śląscy amatorzy. Emerytowanego górnika Karola Habrykę – rzeczywisty emerytowany górnik Augustyn Hallota, jego żonę – ludowa gawędziarka Marta Straszny. Habryka nie chce przenieść się ze swojego górniczego osiedla, nie chce mieszkać w bloku. Kiedy jest zmuszony przeprowadzić się do willi, umiera. Jest jak to stare drzewo, którego się nie przesadza. Wraz z nim umiera dawna historia Górnego Śląska i tradycja. Zamykający film pogrzeb starego górnika staje się więc symboliczny i patetyczny zarazem. Paciorki nie są oparte na oryginalnym scenariuszu, ale na noweli Albina Siekierskiego Tego domu już nie ma. Film od początku miał problemy z cenzurą, gdyż zdjęcia kręcono na osiedlu Giszowiec, które spotkał taki sam los, jaki opowiedziany był w filmie. To historia sprzeciwu emerytowanego górnika wobec akcji wyburzania domków i przesiedlania mieszkańców do bloków z wielkiej płyty.

Według Łukasz Maciejewskiego, krytyka filmowego,

„Śląska trylogia” Kazimierza Kutza […] pozostaje najważniejszym w polskim kinie manifestem mitologii regionalnej. Wielkie filmy Kutza to kronika polskich dziejów ujęta z niezależnej, śląskiej perspektywy[3].

[1] Na podstawie: Monika Mokrzycka-Pokora, Kazimierz Kutz, marzec 2003; aktualizacja: listopad 2009.za: http://culture.pl/pl/tworca/kazimierz-kutz

[2] K. Kutz, Klapsy i ścinki. Mój alfabet filmowy i nie tylko. Znak 1999, s. 255, 256.

[3] Ł. Maciejewski, Sny ku pokrzepieniu. Kazimierz Kutz. http://www.sfkadr.com/tworcy,13,sylwetka

Główne role w „Paciorkach jednego różańca”, zagrali amatorzy, we wspomnieniu Kazimierza Kutza zapisali się następująco:

(August Halota) Człowiek z niebanalną biografią. W młodości dworcowy tragarz, bokser. Służył na „Wichrze” i przeżył jego zatopienie nieopodal Helu. Przez lata wojny przebywał w obozie jenieckim, z którego dwukrotnie uciekał. Potem był na przymusowych robotach pod Hamburgiem. Po wojnie został górnikiem-metaniarzem, to znaczy badał zawartość metanu w chodnikach kopalni. […] Całe życie czekał na emeryturę, bo chciał opisać swoje życie. I kiedy to nastąpiło, wziął się za pisanie, bo w istocie był niespełnionym pisarzem. Swoje pierwsze opowiadanie wysłał na doroczny konkurs „Trybuny Robotniczej” i tam dostało ono wyróżnienie. […] Miał taką samą sytuację domową jak bohater filmu. Jego fiński domek też był przeznaczony do rozbiórki. Ale trapiła go wielka zgryzota: hodował gołębie i martwił się, co z nimi będzie, jak zlikwidują dom. A nie był w stanie odebrać im życia. […].
(Marta Straszny) Z zawodu była ślusarzem w siemianowickiej hucie czołgów. Kiedy przeszła na emeryturę, nie mogła wytrzymać w domu. […] Zapisała się do koła „gawędziarek” przy kopalni „Katowice”, i tak zaczęła się jej aktorska kariera. Pisała sama swoje teksty i wkrótce była najlepsza. […] Miała wrodzony talent i wielki temperament aktorski. Z nią można było wszystko osiągnąć. I miała w sobie nieskażone pokłady prawdziwej śląskości. A wiec była niepowtarzalna. I te walory wniosła w „Paciorki”. Była prawdziwym skarbem i pracowało się z nią jak z zawodową aktorką. Potrafiła powtórzyć najmniejszy niuans i być zawsze świeżą. […][4].

[4] K. Kutz, Klapsy i ścinki. Mój alfabet filmowy i nie tylko. Znak 1999, s. 103, 104.

Studio Filmowe "Kadr"

Jak wskazywała dr Natasza Korczarowska, Kazimierz Kutz pokazał w filmie „Paciorki jednego różańca” Śląsk, który zanikał – Śląsk o silnych tradycjach wiejskich. Osiedle, na którym żyli bohaterowie filmu zapewniało górnikom warunki do jakich przywykli (każdy miał jednorodzinny domek, z niewielkim ogródkiem przy którym mógł hodować kury, króliki i tak jak bohater gołębie), przez co nie czuli się oni oderwani od swojej tradycji. Jednak ten świat zostaje skazany na zagładę, z chwilą gdy w miejsce wiejskiego osiedla miały zostać wybudowane bloki z wielkiej płyty.

Odwołując się do filmu oraz wiedzy historycznej, jak odczytujesz bunt głównego bohatera? Do jakich innych tekstów kultury możesz się odwołać, wskazując na podobną walkę jednostki i systemu oraz zderzenia tradycyjnego porządku z postępem?

 

Studio Filmowe "Kadr"

a) Walka o godność

Perła w koronie to dzieło, w którym obraz mitycznego, już nieistniejącego Śląska, z jego wartościami (praca, rodzina, poczucie wspólnoty) miesza się z gorzką refleksją na temat życia Ślązaków, naznaczonego przez ciężką pracę, ale i rozczarowanie Polską, o przyłączenie do której walczyli. Strajkujący górnicy, broniąc miejsca pracy, walczyli jednocześnie o swoją godność, bo praca była jednym z podstawowych elementów w ich systemie wartości W jednym z wywiadów sam reżyser mówił:

[…] stworzyłem sobie pewną wizję Polski, to taki artystyczny portret pewnego regionu. W gruncie rzeczy można powiedzieć, że jestem nowoczesnym folklorystą – podnoszę pewną część tego, co działo się przez wieki na Śląsku, do rangi sztuki. Moje filmy pokazują najnowszą historię Śląska, od momentu, kiedy przyłączył się do Polski. Są to opowieści okropne, no ale tak jest. To należy do obowiązków poważnego artysty […][1].

Ze stereotypem posłusznego Ślązaka walczy też Kutz w filmie Paciorki jednego różańca. Gdy władze chcą zmusić emeryta do przeprowadzki z jego domku, w którym ma swój ogródek, zaprzyjaźnionych sąsiadów, do „betonowej szuflady”, rodzi się w nim bunt, zaczyna walczyć o to, co dla niego najważniejsze: swoje życie, pasje, tradycje. Przeprowadzka ze starych domów, zamieszkałych przez tradycyjne wielopokoleniowe rodziny górnicze, do betonowych bloków nabiera w „Paciorkach jednego różańca” symbolicznego znaczenia. Wraz z wyburzanymi domami rozpada się tradycyjna, patriarchalna rodzina robotnicza, a wraz z nią także pewna kultura. (Małgorzata Hendrykowska, Kronika kinematografii polskiej 1895-1997, Poznań 1999)

Natasza Korczakowska, krytyk filmowy, tak ocenia film:

Kazimierz Kutz pokazuje Śląsk […] o bardzo silnych tradycjach wiejskich. To osiedle, w którym żyją bohaterowie „Paciorków jednego różańca”, to jest osiedle, które powstało w 1907 roku na terenach wiejskich. To byli ludzie, którzy wywodzili się ze środowiska wiejskiego i którym zapewniono właśnie możliwość kontynuacji pewnych tradycji, takich warunków życia, do jakich oni przywykli. Każdy z tych przyszłych górników otrzymał jednorodzinny domek, przy każdym domku kawałek ogródka, możliwość hodowania kur, królików, nawet trzody chlewnej, po to, żeby ci ludzie nie czuli się oderwani od swoich korzeni, żeby to przejście od kultury wiejskiej do kultury górniczej, kultury przemysłowej było w miarę łagodne. By nieustannie ponawiać ten gest kontynuacji pewnej tradycji, pewnych wzorców życiowych. To jest taki Śląsk, można by powiedzieć, którego już w tej chwili oczywiście nie ma, czy też z procesem niszczenia tej kultury mamy do czynienia w „Paciorkach jednego różańca”, ale to jest bardzo ciekawy moment, który Kutz nam pokazuje. […] Główny bohater tego filmu reprezentuje ten gest sprzeciwu wobec władzy. Władza niszczy osiedle, władza nie liczy się z jednostką, władza nie interesuje się poszczególnymi górnikami, ich przeżyciami, tylko wszystkich wpisuje w jakiś ogólnie obowiązujący program.[…] My temu bohaterowi sprzyjamy, my oczywiście chcemy, żeby mu się udało, chociaż wiemy, że na to szansy nie ma. A więc film będący, można powiedzieć, takim typowym produktem kina moralnego niepokoju, bo pokazującym nadużycia władzy, pokazującym ten system jako system żerujący na ludziach najprostszych, najbiedniejszych, pozbawionych opieki, na tych szeregowych obywatelach PRL-u [2].

[1] D. Kuźma, wywiad: http://film.onet.pl/artykuly-i-wywiady/kazimierz-kutz-slask-jest-dla-widza-niepowtarzalny/0gq47

[2] Fragment wykładu dr Nataszy Korczarowskiej wygłoszonego w Akademii Polskiego Filmu 9 maja 2011 r. Za: http://www.youtube.com/watch?v=zVKoXBNkFOE

b) Życie rodzinne

Perła w koronie wzbudziła wiele emocji. Żywą dyskusję wzbudził zwłaszcza przedstawiony w filmie obraz życia śląskiej rodziny.

Tekst źródłowy

Film o strajku w kopalni zaczyna się jak sielankowa ballada o górniczej osadzie. Tak jak Kutz pamięta Śląsk z dzieciństwa. Wszystko tu ma swoje miejsce: ciężko pracujący mężczyźni, czekające na nich kobiety, starzyki kurzący fajki i wygrzewający się na ławkach przed domkami, dzieci biegające „za sflaczałą skórą”, nawet bezrobotni. Mieszkańcy są pracowici, przywiązani do tradycji. Najważniejsze są dla nich dom i rodzina – przykładem tych wartości ma być familia Jasia i jego żony Wichty. W domu panuje patriarchalna harmonia. Żona czeka na męża z parującym obiadem, a gdy ten wraca z kopalni, klęcząc, myje mu nogi. Synowie wycierają stopy ojca ręcznikami i pożądliwie patrzą w talerz, gdzie leży kawałek mielonego mięsa – tylko dla ojca, bo tylko jemu się należy, bo on pracuje. Żona nie dostaje – zauważą po latach feministki. I będą miały rację, w śląskiej rzeczywistości lat 30. głową domu jest mężczyzna, to on dyktuje warunki gry. Przynosi pieniądze, wymaga posłuszeństwa Wichta jest skromna, piękna i zwykle posłuszna, choć bywa niepokorna – gdy mąż odzywa się po dłuższym milczeniu, zwraca mu uwagę: „No, nareszcie żeś coś pedzioł, jużech myślała, że ci na grubie gemba zasypało”. Kutz mówił: „Być może obraz miłości wyda się niektórym widzom przesadny, wyolbrzymiony. Odwołuję się tu jednak do codziennej tradycji. Praca w kopalni czy hucie niosła nieustanne zagrożenie, a wiadomo, że zagrożenie ogromnie integruje rodzinę. To wszystko wytworzyło ów specyficzny kult ojca. Funkcją matki było utrzymywanie tego kultu wobec dzieci. Stąd te niemal obrzędowe czynności przy powrocie ojca z pracy, owo mycie nóg, przygotowywanie posiłku, wyczekiwanie przed bramą kopalni. Pokazałem to wszystko, bo to prawda, ale także – chyba spełnienie dość powszechnej tęsknoty.

A. Klich, Uciekaj, Lusia, uciekaj – o losach kusicielki z ”Perły w koronie”. Za: Wysokie obcasy.pl, 18.02.2009.

Pytania:

1. Wyjaśnij pojęcia pojawiające się w przeczytanych fragmentach artykułu Aleksandry Klich: sielanka, patriarchat, kult, obrzędowość. Gdzie znajdziesz ich wytłumaczenie?

2. Zwróć uwagę na słownictwo: „starzyki”, „kurzyć”, „familia”. Z jakiej odmiany języka polskiego pochodzą?

3. W czym wyraża się kult ojca, o którym pisze Aleksandra Klich w swoim artykule? Wypisz argumenty.

Synowie głównego bohatera wyczekują po skończonej przez niego szychcie przed bramą kopalni. Chłopcy wręczają ojcu jabłko oraz biorą jego rzeczy i asystują w powrocie do domu.

Odwołując się do kontekstu sytuacyjnego i wiedzy historycznej zastanów się z czego wynikała taka sytuacja?

Studio Filmowe "Kadr"

Idylliczny obraz starości, kadr przedstawia starzyków palących fajki, czytających gazetę i wygrzewający się na ławkach przed domkami. Gdy Jasio wraca po szychcie witają go przed domem i opowiadają co działo się pod jego nieobecność i jednocześnie wypytują, czy na kopalni wszystko w porządku. Zarówno ich życie jak i ich bliskich nierozerwalnie łączyło się z kopalnią.

Odwołując się do filmu oraz znanych ci modeli funkcjonowania rodziny, scharakteryzuj relacje panujące w przedstawionej społeczności, biorąc pod uwagę zarówno więzy rodzinne jak i sąsiedzkie.

Filmoteka Narodowa

2. Polemiki

Jak wielokrotnie podkreślał sam reżyser, Śląsk w jego filmach jest pewnym mitem, w którym nobilituje swoją „małą ojczyznę”, koloryzując i idealizując. Stworzył własną artystyczną wizję regionu. Swoimi filmami wprowadził do powojennej kultury polskiej świat dotąd nieznany: udało mu się, jak pisał krytyk filmowy Tadeusz Sobolewski, stworzyć model „małej ojczyzny”, w której obowiązywały tradycyjne cnoty – afirmacja pracy, rodziny, ojczyzny. Między innymi po to, by rozprawić się z obecną w polskiej świadomości „negatywną matrycą” regionu. I taki Śląsk, Śląsk pokornych, pracowitych kobiet, potulnych, ale dumnych górników, dzielnych powstańców i szaro-burych przestrzeni przetykanych jaskrawą zielenią utrwalił się w powszechnym odbiorze pod wpływem trylogii Kazimierza Kutza

            Dyskutują z nim feministki, rozprawiając się z nieprawdziwym obrazem kobiety, którą reprezentuje Wichta (Perła w koronie):

Wichta nie jest prawdziwa, tak samo jak nieprawdziwy jest świat „Perły…”. Ona urodziła się w wyobraźni Kutza. Jednak ten świat stał się symbolem Śląska, przeniknął do wyobraźni społecznej, umocował się tam i już został. Kilka pokoleń dało się na to nabrać. Wichta może była w latach 30. XX wieku, ale dziś jej już nie ma. Tak jednak wyobrażają sobie kobiety ze Śląska ludzie spoza tego regionu. Chodzimy z tą Wichtą jak z pieczątką na czole. To nieszczęście, jakie nam przyniósł skądinąd genialny film Kutza – mówi Małgorzata Tkacz-Janik, literaturoznawczyni ze Śląska, feministka[1].

Podobnie polemizują autorzy artykułu o znamiennym tytule: Jak Kutz wymyślił Śląsk, opierając się w dużym stopniu na uwagach innego wielkiego Ślązaka, Michała Smolorza:

Tekst źródłowy

Jak Kutz wymyślił Śląsk

[…] Zacznijmy od krajobrazu. Większość kadrów wypełniają familoki, kopalnie, huty, hałdy, fabryki i osmolone kamienice. Tradycyjna śląska architektura pojawia się w „Paciorkach jednego różańca”, gdzie pokazane są domki Giszowca, na które napiera komunistyczne blokowisko. Tymczasem na początku XX wieku Górny Śląsk miał bodaj najnowocześniejszą architekturę w całym kraju, co wynikało z bogactwa regionu. Jest tu też najwięcej w Polsce neogotyckich kościołów, a także eklektycznych i secesyjnych mieszczańskich kamienic z przełomu XIX i XX wieku. Ale prawdziwym rarytasem jest szlak architektury modernistycznej – tworzonej zarówno przez Niemców, jak i Polaków. To w Katowicach powstał w 1934 roku pierwszy w Polsce i drugi w Europie drapacz chmur. I właśnie w tym 13-piętrowym domu mieszkał w latach 70. sam Kutz!

W książce „Filmówka” reżyser opowiada, że kiedy przyjechał na egzaminy do łódzkiej szkoły, przeżył wstrząs cywilizacyjny, gdy zobaczył pałac fabrykanta. Jasne – myśli czytelnik – chłopak z robotniczego Śląska nie miał szansy widzieć nic równie efektownego. Tyle że w regionie ocalało 46 okazałych pałaców i zamków, część całkiem blisko Szopienic, z których pochodzi Kutz. Ale w jego filmach Śląsk jest brunatny i ponury, pokazany w kontraście z oglądaną z Góry Świętej Anny zieloną Polską. – „Mając w głowie obrazy z filmów Kutza, nie mogłam uwierzyć, że ponad 40 proc. Katowic zajmują tereny zielone” – mówi dr Elżbieta Anna Sekuła, socjolog, autorka książki „Po co Ślązakom potrzebny jest naród”.

Dr Sekuła takich zaskoczeń przeżyła więcej. Najbardziej podczas spotkania z Jerzym Gorzelikiem, liderem śląskich autonomistów. Spodziewała się mężczyzny koło pięćdziesiątki z wykształceniem zawodowym. A przyjął ją młody historyk sztuki, erudyta specjalizujący się w architekturze śląskiego baroku. No właśnie, Kazimierz Kutz wiele razy podkreślał, że Ślązacy byli społecznością plebejską, pozbawioną własnych elit. Tymczasem Śląsk miał zarówno swoją arystokrację, jak i inteligencję. Tyle że większość dobrze urodzonych i wykształconych się zgermanizowała. Przykładem mogą być rody książęce Sułkowskich z Bielska, Wilczków z Łabęd czy historia Rockefellera z Rudy Śląskiej – Karola Goduli i „śląskiego Kopciuszka”, Joanny Grycik, córki służącej, na którą Godula przepisał swoją bajeczną fortunę.

Jeśli zaś chodzi o inteligencję, to nie przypadkiem podczas plebiscytu w 1921 roku na Śląsk przyjechało z Rzeszy 200 tys. osób. To byli ludzie, którzy wyjechali do Berlina i wielkich miast za lepszą pracą i wykształceniem. I tam zostawali. Pokazuje to mało znana historia Johannesa Bednorza, śląskiego noblisty (z fizyki w 1987 roku). Jego ojciec pracował na kopalni w Bytomiu, po wojnie wyjechał do Niemiec. Syn przyszedł na świat w Nadrenii, a krajanie przypomnieli sobie o nim w 2007 roku, gdy Uniwersytet Śląski nadał mu tytuł doktora honoris causa.

Każdy Polak interesujący się choć trochę kinem pamięta scenę z „Perły w koronie”, gdy żona obmywa mężowi nogi. Kutz utrwalił obraz patriarchalnego Śląska, w którym kobiety siedzą w domu i usługują mężczyznom. Było dokładnie na odwrót.

Jak pisał Michał Smolorz, znany śląski publicysta, w górnośląskich rodzinach panował matriarchat. I to drastyczny: brat kawaler musiał np. łożyć na posag dla sióstr, a po ożenku jego wypłatę w całości przejmowała żona. „Mężczyzna na Śląsku był zawsze koniem pociągowym, który w domu niewiele miał do powiedzenia” – twierdził Smolorz.[…]

 Kutz zrobił wiele, żeby nas przekonać, jak wielonarodową wspólnotą byli Ślązacy. Atakował czarną legendę śląskich volksdeutschów, tłumacząc Polakom z dawnej Kongresówki, że podpisywanie volkslisty na terenach przyłączonych do Rzeszy było czymś innym niż w Generalnej Guberni (od 1941 roku ten, kto jej nie podpisał, lądował z rodziną w obozie lub na robotach). Pokazywał, jak opowiedzenie się za Polską lub Niemcami dzieliło całe rodziny. Traktując to literalnie, można by sądzić, że żywioły słowiański i germański były sobie zupełnie obce. W rzeczywistości się przenikały i trudno je było oddzielić. W XIX wieku Niemcy masowo żenili się ze Ślązaczkami, a ponieważ one mówiły do dzieci gwarą, następne pokolenie nie znało już niemieckiego. Kiedy zatem przychodziło do opowiedzenia się za Polską bądź Niemcami, sprawy mocno się komplikowały. Nie brakowało ludzi, którzy wyglądali i mówili jak Słowianie, a uważali się za Niemców. Opisywał ten proces w 1869 roku znany dialektolog Lucjan Malinowski, ojciec słynnego antropologa Bronisława. Z jego prac wynika także, że używanie obu języków na przemian jako równorzędnych było w wielu rodzinach normą.

Bohaterowie filmów Kutza to piękni i dumni robotnicy o jasnych przekonaniach. Nawet tytułowy bohater „Zawróconego”, którego gra Zbigniew Zamachowski, choć jest kapusiem, przeżywa ekspiację.

– „Kutz leczył nasze dusze w czasach poniżenia w PRL i ludzie mu uwierzyli. Stworzył tym samym mit cywilizacyjnej wyższości Ślązaków, który jest niezwykle szkodliwy. Dał nam poczucie, że pewne cechy mamy w genach i przez to jesteśmy lepsi” – twierdzi Jerzy Gorzelik, lider Ruchu Autonomii Śląska. Wspomina skandal, jaki wybuchł latem 2004 roku po premierze sztuki „Chollonek – czyli dobry Pan Bóg z gliny” w katowickim Teatrze Korez. Prostaccy bohaterowie zawieszeni pomiędzy Polską i Niemcami, groteską i tragedią, wydali się widzom nie do zaakceptowania.

Janosch, pochodzący z Zabrza, popularny w Niemczech ilustrator i autor bajek dla dzieci, często mawiał, że jego ziomkowie najbardziej lubili pić, spółkować, a potem się z tego spowiadać. Nie takimi chcieliby się widzieć potomkowie powstańców i dumnych górników. „On nas wszystkich wykrochmalił” – napisał celnie o Kutzu Michał Smolorz. Nie znaczy to jednak, że tylko idealizował swoich krajanów. Zarzucał im dupowatość, czyli małą przebojowość, twierdził, że brak im chęci do robienia kariery. – „Ale to też fałszywy obraz, bo Ślązacy robią wielkie kariery. Najlepsi młodzi architekci pracują tutaj, Śląsk ma świetną kadrę naukową i uniwersytety, zwłaszcza Politechnikę i Akademię Medyczną. Stąd pochodzi sporo celebrytów” – mówi dr Sekuła. Kariery takich grup jak Myslovitz czy Feel działają stymulująco na młodych, nieprzypadkowo najwięcej kandydatów na gwiazdy w programie „Szansa na sukces” pochodzi ze Śląska. A jeszcze w latach 80. całkiem serio uważano, że w radiu nie puszczają często piosenek Dżemu, bo jest z Tychów.

Kazimierz Kutz przyznał niedawno, że nie ogarnia tego, jak zmienia się Śląsk. Chyba rozumie, iż nawet jeśli w wykreowanym przez niego micie było kiedyś trochę prawdy, to z biegiem lat jest jej coraz mniej. Ale taka już siła wizji wybitnych artystów, że żyją bardzo długo.

 

R. Geremek, M. Cieślik, Jak Kutz wymyślił Śląsk. Aktualizacja: 30.04.2011, za: http://www.newsweek.pl/jak-kutz-wymyslil-slask,53651,1,1.html

Pytania:

1. Dokonaj streszczenia logicznego artykułu: wypisz argumenty i dowody je potwierdzające, polemizujące z wizją Śląska przestawioną w filmach Kazimierza Kutza.

2. Przedyskutuj w klasie te odmienne wizje. Jakie widzisz zmiany na Śląsku w porównaniu z jego obrazem wykreowanym przez reżysera? Znajdź własne argumenty, które uzupełnią polemikę przedstawioną w artykule.

Tekst źródłowy

Piąta strona świata (fragmenty)

            Do ojcowizny Czornynogów ład wniosła Marianna, podobnie jak matka w naszym domu, a jej matka w swoim. Zawsze kiedy otwieram szafę pamięci, napierają matki i widzę, jak przędą osnowę codzienności. A za nimi ojcowie, jakby niedorysowani w rodzinnych portretach. I zawsze zmęczeni. […] Ojciec Adeli nie wrócił z wojny i nikt nie wiedział, gdzie się podział. Chrobokowa nie puszczała pary z gęby, jeszcze bardziej pielęgnowała swoje przedwojenne odosobnienie, nikt nigdy nie przekroczył progu jej domu. […] Córką zajmowała się z nadzwyczajną troskliwością, izolowała ją od wszelkiego zła, chodziła codziennie na mszę i zdawało się, że żyje z dnia na dzień. […] Adela rosła i piękniała z roku na rok. Jak na powszechną brzydotę i nędzę w Starych Szopienicach była jak rajski kwiat na hałdach. […] Jej matka, Weronika, z potrójnym podbródkiem i niebotycznymi piersiami, wiedziała, co ma w domu. Dlatego zawsze miała córkę w polu widzenia. Wysiadywała w oknie, łokcie rozkładała na poduszce wyhaftowanej jeszcze w stanie panieńskim […]. Polegiwała całymi godzinami na parapecie jak lwica morska na bezpiecznej plaży, patrzyła na boży świat, wszystko widziała i swoje myślała. […] Kiedy otrząsnęła się z żałobnej zapaści w wigilijnym lamencie 1943 roku, przez łzy patrzyła, jak Adela klęczy pod choinką […]. Była jak anioł bez skrzydeł; pojęła, ze jej powinnością jedyną na tym świecie jest zapewnić córce dobrego męża. […] Miała przed sobą osiem lat, bo tyle było jeszcze do pełnoletniości Adeli. […] Małżeństwo Adeli z Lucjanem było dziełem obydwu wdów, a koniec wojny początkiem ich zgryzoty o przyszłość dzieci. Chrobokowa w czyhaniu na parapecie podobna była do ryby głębinowej, takiej, co siedzi w swojej szkarłatnej jamie i czeka, aż „menu” samo podpłynie pod żuchwy. Ale ci, co przechodzili pod oknem, nie nadawali się: byli za biedni i nieokrzesani. […] O Łucjanie Chrobokowa zaczęła myśleć już z końcem wojny, jak tylko poleciał zapisać się do gimnazjum, ale odsuwała go w myślach, bo marzyła o przystojnym zięciu, a Adela, mimo siedmioletniej różnicy wieku, w dwunastym roku życia przerastała Lucjana o pół głowy.[…]

            I tu dochodzimy do ważnej poszlaki. Za Lucjanem stała Marianna, matka przedsiębiorcza i władcza: wszystko robiła bez krzyku, ale w płaszczyźnie doczesnej. […] Zaś o matce Adeli świadczą tylko domniemania, bo nie dała się nikomu bliżej poznać. Jedno jest pewne: Marianna i Chrobokowa były zaradnymi wdowami i trapiły je fundamentalne troski związane z dorastającym potomstwem. Adela nadawała się do rodzenia dzieci, kuchni i domu, a Lucjan po patronacie Waltera szybował w obłokach. Oboje potrzebowali wsparcia przy wyborze najważniejszej sprawy – a czy może być ważniejsza sprawa od chęci założenia rodziny? Lucjan i Adela nie postawili sobie takiego pytania, dlatego musiał je za nich postawić ktoś inny, by pomóc im w szczęściu.

            Teraz ujawniam istotę rzeczy: wielką chwilą w życiu Lucjana i Adeli był dzień, w którym obydwie matki na peryferiach Roździenia pokumały się w trosce o ich przyszłość. I zawarły przymierze. Moment ten jest możliwy do ustalenia z dokładnością do kilku dni: był to dzień, w którym do świadomości Czornynożki i Chrobokowej dotarło znaczenie urzędowego powiadomienia o przyjęciu Lucjana na studia medyczne w Rokitnicy. Wtedy ich matczyne instynkty stanęły w płomieniach i obydwie wdowy niezależnie od siebie poczuły wolę, jakiej wcześniej jeszcze nie doświadczyły. Los je wzywał! Były jak odcumowane parostatki po długim postoju.

            Pierwszy ruch należał do Chrobokowej, wszak jej sytuacja była gorsza, bo gorzej jest mieć dorastającą córkę niż syna. Nie po to wylegiwała się latami na parapecie w kuchni i baczyła na świat, by nie mieć planu na szczęście córki. […] W owo – brzemienne w skutki – sobotnie popołudnie Chrobokowa z gotowym planie w głowie poszła wcześniej niż zwykle oporządzić sklep Marianny. Obydwie wdowy krzątały się w sklepie, klientów już ledwo co, Chrobokowa w odpowiedniej chwili podjęła temat Adeli i zaprosiła Mariannę na bonkawa do siebie, bo chciała – jak nadmieniła z płaczem – porady Marianny w sprawie córki.[…] kiedy dziś rozmyślam nad Chrobokową […], mam podejrzenie bliskie przekonaniu, że Weronika Chrobokowa przez lata wylegiwania się na parapecie swojego szopienickiego królestwa rozmyślała nad tym, jak nową rzeczywistość chlasnąć w tyłek. To nie była tuzinkowa persona!

            Kiedy Adela wróciła pod wieczór do domu z kąpieliska nad Ewaldem, było już po ptokach. Chrobokowa przesunęła krzesło na środek kuchni i kazała córce usiąść. Wdowy patrzyły na Adelę, a ona na nie. Adeli zrobiło się głupio, myślała o grzechu, którego nie popełniła, ale nie miała odwagi otworzyć ust, oblizywała wargi spieczone słońcem i patrzyła w podłogę. Chrobokowa zapytała Mariannę:

– Musicie przyznać, Marie, że mom piykno cera.

Marianna uśmiechnęła się do Adeli:

 – No, Chroboczko, mocie w doma bardzo piykno cera. – Wstała, podeszła do niej i pocałowała ją w czoło.

            Oto sekunda, w której zapadła klamka dziejowa! W tej chwili Lucjan był w centrum Katowic, trzymał studencką legitymację w kieszeni, wracał z Rokitnicy do Roździenia, a jeszcze wcześniej Adela moczyła nogi w starym Ewaldzie i łowiła dłońmi kijanki, a Lucjan zwiedzał toalety swojej uczelni.

            Pakt matek wyznaczył Adeli i Lucjanowi prostą drogę na całe ich przyszłe, szczęśliwe życie. Przez uprawnienia, jakie sobie nadały, ich postanowienia miały dostojeństwo i wymiar: objawiły się w nich celtyckie korzenie, bo prakultura Śląska stoi na matriarchacie – na nim zbudowane jest wielowiekowe trwanie Ślązaków. Tradycja celtyckiego matriarchatu jest podłożem naszej inności, bo magiczna władza kobiet niegdzie w Europie nie przejawia się z intensywnością taką, jak u naszych matek. […]

            U nas każdy ród od zawsze był hodowlą pod władaniem matek. One były boginiami naszej codzienności – od tego są. Nie mieć ojca jest źle – ale nie mieć matki? Tego niy do sie do niczego przyrównać.[…]

Kazimierz Kutz, Piąta strona świata, Wydawnictwo Znak, Kraków 2010, s. 168 – 211.

Pytania:

1. Jaki obraz kobiety wyłania się z autobiograficznej książki Kazimierza Kutza Piąta strona świata?

Zapamiętaj

Czym jest manifest artystyczny i kino moralnego niepokoju.

Pojęcia strajk, bunt, manifestacja, nonkonformizm, solidarność.

Mit, mitologizacja, idealizacja, realizm.

ballada filmowa, sielanka, sielankowość, nostalgia.

patriarchat, matriarchat

Zadania

1. Zobacz fragment filmu z strajkującymi pod ziemią górnikami (od 63 do 70 minuty), a na stępnie odpowiedz na pytania:

  • Na podstawie obejrzanego fragmentu określ, jakie nastroje panują wśród strajkujących górników?
  • Jak wspierany jest strajk przez pozostałych mieszkańców regionu? W czym wyraża się ich solidarność?
  • W jaki sposób kolor określa kondycję strajkujących górników? Przyjrzyj się ich twarzom – co wyrażają?
  • Mit realizuje się m.in. poprzez kontrast między światłem i ciemnością, symbolizującymi dobro i zło. Jaką rolę w filmie pełni kopalnia, która przecież jest „żywicielką” rodzin górniczych. Zwróć uwagę na sposób jej obrazowania, upodabnianie się strajkujących górników (poprzez czerń twarzy) do węgla. Co w tym kontekście symbolizuje kąpiel górników i ich powrót do domu?
  • Zwróć uwagę na sposób obrazowania w pokazanych scenach, wykorzystanie kolorów: czemu służy kontrast między czernią scen w kopalni i jasnością scen na powierzchni?
  • Ustosunkuj się do słów reżysera:

Mój film pokazuje, jak silne były te więzi, to wspólne życie. To byli ludzie, którzy mieli własne reguły, własne szczęście. Tego Śląska już nie ma.

2. Oglądając "Perłę w koronie" zwróc uwagę na sceny rodzinne i relacje między jej członkami. Następnie odpowiedz na pytania:

  • Co tworzy obraz szczęśliwej rodziny pokazany w filmie? Co się na niego składa? Porównaj rodzinę Jasia z innymi rodzinami poznanymi przez ciebie (w literaturze lub filmie).
  • W scenie „z karminadlem” pojawia się humor. W czym się ona wyraża? Jaki obraz ojca został tu wykreowany, a jaki matki? Z czego on wynika? (fragment dostępny na stronie repozytorium cyfrowego Filmoteki Narodowej)
  • W jednej ze scen syn daje powracającemu ojcu jabłko. Jak odczytujesz te scenę?

3. W Perle w koronie, podobnie jak w Soli ziemi czarnej, niezwykle ważną rolę odgrywają kolory. Jakie mają znaczenie dla odczytania wymowy poszczególnych scen? Zwróć uwagę na kontrast czerni i jasności w scenie powrotu górników ze strajku.

4. Jak scharakteryzowałbyś muzykę Wojciecha Kilara w scenie powrotu Jasia do domu? Jaką pełni funkcję?

5. W scenie powrotu górników obraz jest zamazany, witający ich tłum niejako „wchodzi” na kamerę. Czemu służy takie ujęcie przywitania mężczyzn?

6. W swoim wykładzie dr Magdalena Saryusz-Wolska mówi o pewnym ważnym w polskiej kulturze motywie: Żona Jasia jest takim śląskim wcieleniem Matki-Polki . Matki-Polki dlatego, że Matka-Polka zawsze jest matką synów. Nie ma Matki-Polki w polskiej literaturze, w polskiej kulturze, która byłaby matką córek, więc Jasiowa ma dwóch synów. Ma męża. Matka-Polka poświęca się dla sprawy, za którą walczy mąż. Mąż, partner, ojciec, syn, w każdym razie mężczyzna, którego ona bierze pod swoją opiekę. I tak też jest tutaj . W czym widoczna jest realizacja tego motywu w filmie? Czym różni się wizerunek Wichci (jako żony strajkującego górnika) od Polki z obrazów Grottgera? Zwróć uwagę na postawę, wyraz twarzy, strój, gesty. W odpowiedzi pomoże ci fragment artykułu zamieszczony poniżej oraz obrazy.

pozegnanie_powstanca-wc-domena-publiczna

Artur Grottger „Pożegnanie powstańca”, Wikimedia Commons, domena publiczna

perla-w-koronie-1-f-2474-294

„Perła w Koronie”, Filmoteka Narodowa

Aleksandra Krypczyk

Muzeum Narodowe w Krakowie

Czarna sukienka

Wizerunek Polki w twórczości Artura Grottgera

Pomimo różnorodności stylistycznej polską sztukę XIX stulecia zdominował postulat głoszenia chwały i tragedii narodu pozbawionego państwa, niezłomnie walczącego o odzyskanie niepodległości. […] Czasy politycznej niewoli oraz postulat zachowania tożsamości narodowej sprzyjały zapotrzebowaniu na rodzimych bohaterów, mity oraz społeczne wzorce zachowań. Wśród najbardziej wyrazistych i trwałych XIX-wiecznych wzorców postaw wyróżniały się trzy, wyznaczające modelową postawę kobiety: Matki-Polki i Dziewicy polskiej oraz Dziewicy-Bohaterki. Ideały te zagościły w literaturze i sztuce tego czasu, sprzyjając mityzacji wizerunku Polki. […]

Niezależnie od przynależności środowiskowej społeczna rola kobiety na ziemiach polskich w XIX w. ogniskowała się wokół małżeństwa, macierzyństwa oraz prowadzenia gospodarstwa domowego. Formalnie i majątkowo podporządkowana była ojcu, mężowi lub opiekunowi prawnemu. Podległość ta w większym stopniu dotyczyła kobiet niezamężnych, nieco większą swobodą cieszyły się mężatki i wdowy. Wedle głęboko zakorzenionej tradycji obszarem, w którym mogła i powinna funkcjonować Polka, był przede wszystkim dom i rodzina. […]

Rzeczywista pozycja kobiety w polskim społeczeństwie oraz przemożny wpływ wydarzeń politycznych w oczywisty sposób determinowały jej wizerunek w sztukach plastycznych XIX stulecia. Rodzima sztuka wydała w tym czasie zaskakująco skromną liczbę dzieł ukazujących współczesne kobiety zdefiniowane jako przedstawicielki własnego narodu – Polki. Na próżno szukać w niej wybiegającego poza schemat wizerunku kobiety z krwi i kości, uczestniczki tragicznych losów swojego pokolenia. […]

Najbardziej sugestywny wizerunek XIX-wiecznych polskich kobiet stworzył bez wątpienia Artur Grottger. Grottgerowska wizja epoki została naznaczona narodowym dramatem, który stał się motywem przewodnim jego sztuki. […]W stworzonej przez siebie ikonografii o wyrazistej ideologii patriotycznej istotną rolę Grottger przyznał kobiecie. […]            

Stworzona przez artystę kreacja Polki wpisuje się niewątpliwie w akceptowany społecznie wzorzec Matki-Polki oraz Polskiej dziewicy. Grottgerowska Polka poddaje się wydarzeniom, wytrwale wspierając walczących mężczyzn w decyzjach i działaniach, pielęgnuje rany, opłakuje i modli się za zmarłych oraz oczekuje powrotu ocalałych, zachowując niewzruszoną nadzieję na odrodzenie ojczyzny. Na równi z powstańcami doświadcza niepewności, strachu, cierpienia i śmierci. Wspiera okaleczonych psychicznie i fizycznie mężczyzn, ze smutkiem i godnością nosząc żałobę po zmarłych. Tworzy wyidealizowaną, oddartą z indywidualizmu, wzniosłą alegorię wszystkich patriotycznych Polek. Zgodnie z obowiązującym konwenansem Grottgerowska kobieta przyjmuje postawę bierną: opuszczenia i oczekiwania, opłakiwania i modlitwy za zmarłych, duchowego wsparcia żyjących, niemal nigdy działania. Najczęściej zastyga teatralnie w dramatycznych, pełnych patosu ujęciach. Jej poza, gesty, mimika wyrażają skrajne emocje, nosząc stygmat dramatycznych wydarzeń. Idealizując wizerunek oraz przedstawiając przerysowane reakcje swojej Polki, Grottger wykorzystuje je jako „niemy” komentarz dzieł, wyzwalając we współczesnym sobie odbiorcy odczucia równie intensywne. […]

W twórczości Grottgera nastąpiła sakralizacja oraz ideologizacja wizerunku Polki. Grottgerowska kreacja wykorzystywała akceptowaną społecznie rolę kobiety w programie walki o niepodległość i utrzymanie tożsamości narodowej. Artysta ustawił ją na ołtarzu na rodowej legendy jako wierną narzeczoną i żonę, kochającą matkę i pogrążoną w smutku wdowę, uwieczniając jej tragedię jako przedstawicielki narodu. Stworzył zmitologizowany obraz kobiety pozbawionej gniewu i agresji, cichej i biernej ofiary, strażniczki domowego ogniska i wiernej towarzyszki walczącego Polaka[1].

[1] Aleksandra Krypczyk, Czarna sukienka. Wizerunek Polki w twórczości Artura Grottgera. Za:http://www.muzeum.krakow.pl/fileadmin/Galerie/Rozprawy_MNK/Tom_V/06_2013_A.Krypczyk_Czarna%20sukienka.pdf

 

 

7. Po obejrzeniu filmu "Paciorki jednego różańca"

  • Scharakteryzuj postawę głównego bohatera. Krytycy mówią o „sarmackich” cechach charakteru Habryki – czy zgadzasz się z taką opinią?
  • Metodą „kuli śnieżnej” sformułujcie argumenty obu stron sporu (najpierw w parach, następnie w czwórkach, ósemkach itd., w końcu całą klasą). Oceńcie te argumenty.
  • Finałowa scena pogrzebu zamienia się w manifestację. Co symbolizuje pogrzeb Habryki?
  • Czym jest „kino moralnego niepokoju” – przygotuj krótka prezentację multimedialną na temat tego nurtu w polskim filmie.
Tutaj dowiesz się więcej Geremek R., Cieślik M, Jak Kutz wymyślił Śląsk.Mokrzycka-Pokora M., Kazimierz Kutz, marzec 2003.Wojciech Kilar, temat z filmu „Perła w koronie”, NINATEKAWojciech Kilar, temat z filmu „Paciorki jednego różańca”, NINATEKA

A. Klich, Cały ten Kutz. Biografia niepokorna.

A. Klich, Uciekaj, Lusia, uciekaj – o losach kusicielki z ”Perły w koronie”, [w:] Wysokie obcasy., 18.02.2009.

K. Kutz, Klapsy i ścinki. Mój alfabet filmowy i nie tylko. Kraków 1999.

K. Kutz, Piąta strona świata, Kraków 2010.

Piąta strona świata, spektakl Teatru Śląskiego w Katowicach, w reż. Roberta Talarczyka.

Powiązane lekcje

ŚLĄSKA FABRYKA… SNÓW

język polski, kultura

FILM, STRUKTURA FILMU, PLAN FILMOWY, KĄT KAMERY, LECH MAJEWSKI, MAGDALENA PIEKORZ, MICHAŁ ROSA

rozpocznij lekcję