PRAWDA O GÓRNYM ŚLĄSKU PIÓREM I BRYŁĄ MALOWANA. ŻYCIE KULTURALNE W WOJEWÓDZTWIE ŚLĄSKIM W DRUGIEJ RZECZPOSPOLITEJ

historia, kultura
Przypomnij sobie

1. Jakie były przyczyny wybuchu powstań śląskich? Zwróć szczególną uwagę na wydarzenia poprzedzające wybuch III powstania.

2. W jakich okolicznościach województwu śląskiemu nadano autonomię? Jakie były jej założenia?

3. Jakie grupy poetyckie działały w odrodzonej Rzeczpospolitej. Jakie były ich założenia?

4. Jakie było znaczenie hasła Tadeusza Peipera „Miasto, masa, maszyna” – jednego z najważniejszych manifestów sztuki awangardowej?

5. Uzupełnij mapę myśli (przykładowa wersja znajduje się w scenariuszu lekcji, dostępnym w sekcji „Tu dowiesz się więcej”)

1. Województwo śląskie - dwa ośrodki kultury

Kiedy w 1922 roku część Górnego Śląska została przyłączona do II RP, polskie życie kulturalne już na dobre odrodziło się po okresie rozbiorowym. W różnych dziedzinach sztuki tradycjonalizm łączył się z innowacyjnością. Nowe kierunki wyznaczali m.in. twórcy grupy poetyckiej Skamander czy Awangardy Krakowskiej, a w dziedzinie sztuki Tytus Czyżewski czy Andrzej Pronaszko. Z kolei w architekturze pojawił trend, który próbował scalać te dwie tendencje – klasycyzm modernistyczny. Górny Śląsk, którego fragment znalazł się w granicach II RP, stał się obszarem ciekawym i modnym do wykorzystania w wizjach  twórców. Szczególnie część industrialna była niezwykle inspirująca dla artystów, którzy tu przyjechali. Przemysłowy charakter Górnego Śląska doskonale wpisywał się w panujące w literaturze trendy (fascynacja pracą, fabrykami, nowoczesnością i miastem w dwudziestoleciu międzywojennym była bardzo ważna). Pierwsze lata funkcjonowania najmłodszego województwa w międzywojennej Polsce skoncentrowane były na budowaniu podstaw życia społeczno-politycznego oraz zakładaniu sieci polskich szkół. Jednak intensywną budowę życia kulturalnego i scalanie go z rytmem wydarzeń społeczno-kulturalnych II RP rozpoczął wojewoda śląski Michał Grażyński. To za jego rządów powstały: Instytut Pedagogiczny, Instytut Śląski, Biblioteka Śląska, Muzeum Śląskie i Śląskie Towarzystwo Literackie. W realizacji tych zadań opierał się na ludności napływowej, co niechętnie było przyjmowane przez rodzimych mieszkańców regionu.

Początków polskiego życia kulturalnego należy szukać jednak wcześniej, w Cieszynie, który Zdzisław Hierowski nazwał „śląskimi Atenami”. To tam w 1907 roku z inicjatywy Ernesta Farnika powstało czasopismo Zaranie Śląskie – poświęcone folklorowi, literaturze i historii Górnego Śląska. Pismo wznowiono wprawdzie w Cieszynie w 1929 roku, ale od początku lat trzydziestych coraz bardziej wiązało się ono ze środowiskiem katowickim, by w końcu stać się organem Instytutu Śląskiego. Z periodyku o charakterze regionalno-folklorystycznym, wyrastającym z tradycji Towarzystwa Ludoznawczego, stało się kwartalnikiem literacko-krytycznym. Ten krytyczny charakter objawił się przede wszystkim poprzez publikację swego rodzaju manifestów Juliana Przybosia: Prymitywizm a twórczość ludowa oraz Koniunktura literacka na Śląsku. W tekstach tych poeta postulował odejście od wtórnego naśladownictwa dzieł folklorystycznych, a zachęcał do tworzenia dzieł oryginalnych, inspirowanych śląską tematyką. Dla Przybosia „koniunktura” oznaczała inicjatywy kulturalne sanacyjnego wojewody i jego mecenat; swój program literacki dla Śląska zawarł w formule:

„Najbardziej zachodni, najbardziej uprzemysłowiony i zróżnicowany społecznie region – w służbie najbardziej nowoczesnej ideologii artystycznej”.

Ciekawostka

W Jaworzu w drugiej połowie XIX wieku odkryto źródła wody bogate w sole jodowo-bromowe, dzięki temu mała wieś na Śląsku Cieszyńskim zyskała status uzdrowiska. W okresie międzywojennym odwiedzali je m.in:  Julian i Irena Tuwimowie, Maria Dąbrowska, Kazimierz Wierzyński, Stanisław Ligoń, Zofia Kossak-Szczucka, Gustaw Morcinek oraz Stanisław Ignacy Witkiewicz.

Jednocześnie, wraz z upływem czasu, w coraz większym stopniu wzrastała rola Katowic, które w latach trzydziestych stały się już kulturalnym centrum regionu. Tu przenosi się Ernest Farnik, tu swoje architektoniczne projekty zaczyna realizować Tadeusz Michejda, tu rozbłyska gwiazda Stanisława Ligonia (znanego wprawdzie już z publikacji w okresie plebiscytowym Karlik z Kocyndra), ale zdobywającego wielka popularność poprzez audycje radiowe – gawędy snute w śląskim dialekcie).

Ciekawostka

Stanisław I. Witkiewicz, Portret Wojciecha Korfantego 1931 rok Wikimedia Commons, domena publiczna

Katowice odwiedzał Stanisław Ignacy Witkiewicz, miał tu przyjaciół, znajomych i klientów swojej ,,Firmy portretowej”. Jego twórczość zwróciła uwagę Wojciecha Korfantego, któremu bardzo przypadł do gustu styl artysty. Korfanty poprosił o sportretowanie najbliższych: żony, córek i wnuczek, a Witkacy wykonał również portret polityka, zaznaczając w prawym dolnym rogu typową dla jego firmy klasyfikację obrazu (typ B to portret o cechach bardziej charakterystycznych, jednak bez karykatury, typ – E- zakładał interpretację psychologiczną) oraz że nie powstał pod wpływem używek (NP, Nπ – nie palił, nie pił). W 1936 roku razem z Bronisławem Linkem przyjechali do Katowic i Chorzowa. Razem zwiedzili kopalnię „Ferdynand” w Katowicach (dziś jest to siedziba Muzeum Śląskiego), tę wyprawę Witkacy skomentował, że poczuł się tam jak w piekle. Z kolei w Chorzowie ogromne wrażenie zrobiła na nim huta oraz cynkownia, które zwiedzał w nocy. Oba miasta odwiedził ponownie w 1938 roku, a będąc w Katowicach wziął udział w posiedzeniu Towarzystwa Filozoficznego w Domu Oświatowym Śląskiej Biblioteki Publicznej im. J. Piłsudskiego, w czasie którego wygłosił odczyt ,,O dziwnych zboczeniach umysłu ludzkiego”. Wyjeżdżając z Katowic do Warszawy zdecydował się na pierwszą w życiu podróż aeroplanem z lotniska na Muchowcu. Witkacy dzięki relacjom rodzinnym kilkukrotnie odwiedzał Górki Wielkie (jego żona Jadwiga była kuzynką Zofii Kossak-Szczuckiej). Goszcząc u Kossaków rysował portrety, m.in. w 1931 roku rodziców Zofii – Anny i Tadeusza Kossaków, rodziców Zofii). Bywał też w Wiśle i Bielsku oraz położonym pod nim uzdrowisku w Jaworzu.

2. Literackie szlaki

Wielu rodzimych twórców czuło potrzebę opisania tego, co na tej ziemi było charakterystyczne, ciekawe, jak również to, co było tu od dawna zakorzenione. Ponieważ potrzeba kulturowego łączenia Śląską z Polską zbiegała się z programem realizowanym przez wojewodę Grażyńskiego, książki o tej tematyce mogły liczyć na dodatkowe wsparcie. Jednymi z najbardziej popularnych autorów tego okresu byli Zofia Kossak i Gustaw Morcinek. Zbiór esejów tej pierwszej zatytułowany Nieznany kraj stał się symboliczną nazwą tego niezwykle odmiennego i intrygującego dla Polaków skrawka nowej ojczyzny. Twórczość Gustawa Morcinka, pokazującego świadomość narodową Ślązaków i ich walkę o powrót do państwa polskiego, a także opiewającego trud pracy górników i hutników, na długie lata stała się wzorem w sposobie ukazywania regionu – wyrażał to tytuł jego najsłynniejszej powieści Wyrąbany chodnik. Wymienieni pisarze przede wszystkim byli związani ze Śląskiem Cieszyńskim: Zofia Kossak mieszkała w Górkach Wielkich, Gustaw Morcinek w Skoczowie, a wspomniany wcześniej Przyboś w samym Cieszynie.

ZOFIA KOSSAK pochodziła ze znanej rodziny artystów, jej dziadek Juliusz (wybitny malarz scen batalistycznych), był ikoną sztuki, tak samo jak stryj Wojciech. Kuzynkami Zofii były Maria Pawlikowska-Jasnorzewska oraz Magdalena Samozwaniec. Rodzina, do której należała Zofia, była silnie związana zarówno ze światem sztuki, jak i konspiratorskimi działaniami, mającymi na celu propagowanie idei wolności. Zofia otrzymała typowe na tamte czasy wykształcenie domowe (guwernantka i nauczycielka), a jako szesnastolatka sama rozpoczęła pracę w charakterze nauczycielki – najpierw w rodzinnym Kośminie, a potem w Macierzy Szkolnej, w Warszawie. Początkowo próbowała swych sił w malarstwie, jednak bardzo szybko stwierdziła, że nie odziedziczyła talentu po przodkach i skupiła się na pracy pisarskiej. Zaangażowanie polityczne ojca (należał do Narodowej Demokracji) wpłynęło nie tylko na kształtowane się światopoglądu pisarki, ale również zaważyło na losach rodziny. Po aresztowaniu Tadeusza Kossaka konieczna była sprzedaż majątku i przeniesienie się na Wołyń. Zofia w latach 1912-1913 podjęła studia malarskie – najpierw w Warszawie, a potem w Szwajcarii. Uważała, że pobyt w Genewie był bardzo ważny w budowaniu jej światopoglądu. W 1915 roku wyszła za mąż za syna lekarza i dyrektora szpitala – Stefana Szczuckiego. Młodzi małżonkowie zamieszkali w małym domku, niedaleko pałacu w Nowosielicy (Kresy). Przed nadejściem tragicznego w skutkach roku 1917, młode małżeństwo doczekało dwóch synów. Wydarzenia z 1917 roku pisarka opisała w Pożodze, dziele które można odczytywać jako kronikę zagłady polskich Kresów. (Zofia Kossak-Szczucka była bezpośrednim świadkiem opisywanych wydarzeń). Wkrótce po wojnie mąż Zofii zmarł, a ona, wyjeżdżając z ukochanych, ale całkowicie zrujnowanych Kresów, znalazła miejsce dla siebie i synów na Śląsku Cieszyńskim (Górki Wielkie). To miejsce i ten etap życia to początek wielkiego pisarstwa – tam powstawały jej najważniejsze szkice historyczne, powieści i opowiadania. Wyniesiona z rodzinnego domu postawa patriotyczna odzwierciedliła się także w czasie II wojny światowej – Zofia działała w strukturach Polskiego Państwa Podziemnego, brała udział w Powstaniu Warszawskim, była więziona na Pawiaku, a później w Auschwitz.

Teksty PożogaNieznany kraj zawierają wiele wątków autobiograficznych. W swoich utworach często podejmowała kwestię wolności jako wartości nadrzędnej w życiu człowieka, dlatego nazywa się ją „Pisarką dla Niepodległej”.

Wikimedia Commons CC-BY-SA-4.0

GUSTAW MORCINEK urodził się 25 sierpnia 1891 roku w Karwinie na Śląsku Cieszyńskim. Na świat przyszedł w ubogiej rodzinie jako najmłodszy z czwórki rodzeństwa. Wcześnie osierocony przez ojca pomagał matce w utrzymaniu rodziny i domu – jako szesnastoletni chłopak podjął pracę w kopalni. Brać górnicza bardzo szybko dostrzegła talent literacki i wrażliwość młodego chłopaka, dlatego wspólnie zorganizowano pomoc finansową, aby Gustaw mógł kontynuować naukę. Dzięki temu w 1914 roku ukończył szkołę nauczycielską w Białej. Debiutował w 1918 roku na łamach Dziennika Cieszyńskiego (artykuł Wspomnienia z przewrotu w listopadzie 1918 r.) W chwili wybuchu I wojny światowej został powołany do wojska. Po powrocie z wojny do połowy lat trzydziestych pracował jako nauczyciel w Skoczowie. Zasłynął jako osoba wymagająca, ale z ogromnym poczuciem humoru i ciesząca się autorytetem wśród uczniów. Pracę nauczyciela łączył z pasją dziennikarską, twórczością literacką i działalnością polityczną. Lata 1937-1939 to okres jego wielkich podróży po Europie Zachodniej (Francja, Włochy, Austria, Dania i Niemcy). Do kraju wrócił na krótko przed wybuchem II wojny światowej. W obawie przed odwetem Niemców za prowadzoną przez niego działalność antyniemiecką, Morcinek 1 września 1939 roku wyjechał ze Śląska do Lwowa. Wobec groźby represji względem rodziny pisarz jednak wrócił na przełomie września i października 1939 roku, a zaraz po tym został aresztowany przez niemieckie gestapo. Ponieważ Morcinek zdecydowanie odrzucił propozycję podpisania volkslisty, trafił do niemieckich obozów koncentracyjnych, skąd wyszedł dopiero po zakończeniu wojny. W 1946 roku wrócił do Polski, schorowany i wyczerpany psychicznie. Zamieszkał na Śląsku i starał się ponownie zająć twórczością literacka, jednak jego powojenne dzieła nie cieszyły się już taką popularnością jak te z okresu dwudziestolecia.

Biblioteka Cyfrowa Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej w Lublinie, domena publiczna

a) O powstańcach śląskich w opowiadaniu Zofii Kossak-Szczuckiej „Nad Odrą w 1921 r.”

Opowiadanie Nad Odrą w 1921 r. to literacki obraz powstańców, którzy walczą o wolność Śląska. Bardzo ciekawym wątkiem, jest zetknięcie się ze sobą ludzi z różnych regionów, którzy dzięki temu, że biorą udział w jednym wydarzeniu, wymieniają doświadczenia i opinie na swój temat. Bohater Jerzy Domaradzki to młodzieniec, który przyjechał ze Lwowa, aby wziąć udział w powstaniu i przyczynić się do tego, by Śląsk znalazł się w granicach Polski. Powstanie na Śląsku było dla niego przygodą i spełnieniem młodzieńczej idei włączenia się w losy historii. Bohater trafił na Śląsk akurat przed przełomowymi wydarzeniami walki o Kędzierzyn. Domaradzki, który musiał odnaleźć się w szorstkiej, wojskowej rzeczywistości powstańczej, przekonał się, że powstańcy to nie wyjątkowo natchnieni bohaterowie – nadludzie, a prości, ale waleczni robotnicy. Obraz śląskich powstańców, specyficznie nakreślony przez Zofię Kossak-Szczucką, wzbogacony zwrotami gwarowymi, wykrzyknieniami i równoważnikami, podkreślał wybuchowy charakter i zdenerwowanie, wynikające z przeciągającego się III powstania śląskiego. Zdecydowana i łatwa do dostrzeżenia była różnica ukazana w wykreowanym wizerunku lwowiaków, którzy dobrowolnie przybyli na Śląsk, by okryć się sławą w bitwie, która miała zdecydować o przynależności Śląska do Polski, od prostych w myśleniu, oddanych bezgranicznie i działających z przekonania Ślązaków, którzy nie silili się na wypracowane, patetyczne gesty, tylko tak, jak umieli, walczyli o swoje. Ciekawą płaszczyzną jest wymiana poglądów na temat Polski pomiędzy sztygarem Żompałą (Górnoślązakiem) a lwowiakiem Jerzym Domaradzkim. Żompała pytał, czy prawdą jest to, że w Polsce panuje taka wielka bieda i spustoszenie. Jerzy Domaradzki traktował powojenną biedę jako rzecz naturalną. Lwowiak nie rozumiał argumentów dotyczących prawdy o gospodarce i sytuacji ekonomicznej, gdyż prawdę zagłuszał swą patriotyczną powinnością, zaś doświadczenie Ślązaka nie było zrozumiałe dla osoby, która przybyła z innego regionu kraju. Zestawienie sposobów myślenia o rzeczywistości powstańczej pokazało zarówno różnice pomiędzy regionami scalanego kraju, jak i wspólny zapał do walki o przynależność Śląska do Polski. Pomimo  różnych wyobrażeń, nastawienia i oczekiwań, wszyscy powstańcy są opisani  jako waleczni, skłonni do największych poświęceń, a wspólna  idea ich jednoczy.

b) Gustaw Morcinek - „Chciałem przybliżyć Śląsk do Polski, a Polskę do Śląska”

Twórczość Gustawa Morcinka w większości odzwierciedlała realia życia na Śląsku Cieszyńskim (Karwina, Cieszyn, Skoczów). Jego twórczość, wpisująca się w literaturę polskiego dwudziestolecia międzywojennego, pokazywała specyfikę pracy zawodach, które wtedy najbardziej kojarzyły się ze Śląskiem: górnika i hutnika. Trudu i niebezpieczeństwo z nimi związane autor znał z autopsji. Do najsłynniejszych utworów, opisujących pracę w hucie lub kopalni, należą Wyrąbany chodnik; Serce za tamą, W hucie, Łysek z pokładu Idy i wiele innych. W latach 1920-1931 współpracował z Zaraniem Śląskim. Był także współzałożycielem grupy literackiej „Przedmieście”. Okres międzywojnia obfitował w najlepsze i najpopularniejsze utwory w jego dorobku. W czasie akcji plebiscytowej mocno angażował się w działania na rzecz przyłączenia Śląska Cieszyńskiego do Polski.

3. Klasyka i rozrywka, czyli o roli teatru w województwie śląskim

W lipcu 1922 roku w Katowicach powołane do życia zostało Towarzystwo Przyjaciół Teatru Polskiego na Górnym Śląsku; w czasie obrad w Urzędzie Wojewódzkim w Katowicach zdecydowano, iż powstanie Teatr Polski w Katowicach. Pierwszy stały zespół Teatru Polskiego w Katowicach swoją działalność zainaugurował 7 października 1922 roku premierą Królewskiego jedynaka Lucjana Rydla, a w dniu następnym Halką Stanisława Moniuszki. Powstanie teatru miało ogromne znaczenie zarówno w procesie budowania spójnej osi kulturalnej dla tzw. polskiego Górnego Śląska, jak i odrodzonej Polski. Teatr, jako placówka kulturalna, ale i miejsce kształcenia poprzez sztukę, miał budować wspólną myśl i umacniać tożsamość. Warto dodać, że katowicki teatr był jedyną taką placówką na terenie województwa śląskiego. Dobór repertuaru można określić dwutorowo: z jednej strony Teatr Polski spełniał wymagania  narodowego teatru monumentalnego, dzięki czemu na górnośląskiej scenie od początku gościły wielkie dzieła wieszczów i najwybitniejsze dramaty w historii polskiego teatru. Drugi obszar wypełniały sztuki popularne i zabawne, dzięki czemu, w środowisku górniczym, hutniczym i dopiero kształtującym swoje oczekiwania artystyczne, akcja ukulturalniania i budowania świadomego uczestnictwa w kulturze  przebiegała pozytywnie. Zarysował się również nurt regionalny, który w sposób naturalny łączył zadania zarówno poważnego teatru narodowego, jak i teatru popularnego, wręcz rozrywkowego. Doskonałym przykładem może być  słynna sztuka Stanisława Ligonia Wesele na Górnym Śląsku (premiera miała miejsce 22.01.1930 roku).

Budynek Teatru Polskiego (dziś Śląskiego) w Katowicach (1930 rok). Gmach wzniesiony został  w latach 1905-1907 w duchu modernizmu – kształtem i prostotą odbiegał od powstałych wcześniej obiektów publicznych. Na jego fasadzie znajdowały się dwie płaskorzeźby, ukazujące motywy z pieśni o Nibelungach, które usunięto w okresie międzywojennym

Polona, domena publiczna, źródło: Biblioteka Narodowa, Zbiory Mieczysława Orłowicza

Afisz teatralny z „Wesela na Górnym Śląsku”

Polona, domena publiczna, źródło: Biblioteka Narodowa
Ciekawostka

Warto podkreślić, że dzieło, które Stanisław Ligoń napisał z Aleksandrem Kubiczkiem, było efektem inspiracji Weselem na Kurpiach ks. Władysława Skierkowskiego, wystawianego w Teatrze Polskim w Katowicach w 1929 roku. Stanisław Ligoń postanowił, na wzór sztuki, która ukazywała piękno i oryginalność kultury kurpiowskiej, ukazać specyfikę górnośląskich tradycji. Widowisko ludowe osiągnęło w dwóch realizacjach 113 przedstawień – najwięcej z wszystkich sztuk granych w całym dwudziestoleciu międzywojennym przez katowicką scenę.

Wesele na Górnym Śląsku jest dziełem, które, poza bogactwem folkloru, pieśni, kostiumów, tradycji, nawiązuje także wydarzeń plebiscytowych i powstań śląskich.  Przy regionalnych pieśniach obrzędowych i ludycznych tradycjach wspominani są także śląscy powstańcy. Zabieg ten, splatający historię Górnego Śląska z tradycjami weselnymi, miał znaczenie symboliczne w czasach włączania części tego regionu do Macierzy (zaślubiny to akt pojednania i wspólnoty, np. zaślubiny Polski z morzem – wrzucenie obrączek do morza na znak jedności). Stanisław Ligoń nawiązał do typowego dla Górnego Śląska krajobrazu, odniósł się do tradycji górniczej regionu, a także podkreślił religijność Górnoślązaków.

W teatrze, który zasłynął z wielkich inscenizacji sztuk Stanisława Wyspiańskiego (właśnie z tego powodu od 1936 roku jest on jego patronem), grano wprawdzie sztuki twórców działających w regionie (Jana N. Jaronia, Emanuela Imieli, Kazimierza Gołby), jednak żadne nie odniosły takiego frekwencyjnego sukcesu.

4. „Fedruję krajobraz śląski" - o obrazach Rafała Malczewskiego

Koniec I wojny światowej i odzyskanie niepodległości przyniosły przełom w sztukach plastycznych. Artyści nie musząc być już piewcami sztuki narodowej i patriotycznej, mogli w pełni swobody twórczej podążać za współczesnymi im trendami. Młode pokolenie polskich malarzy nie tylko eksperymentowało z treścią, ale i formą wyrazu – coraz śmielej sięgając po ekspresjonizm, kubizm i futuryzm, czyli kierunki, które w zachodniej Europie narodziły się na początku XX wieku. Górny Śląsk, którego część znajdowała się w II RP, stanowił symbol nowoczesności, dynamicznego rozwoju, uprzemysłowienia, czyli tematów, które stanowiły inspirację dla malarzy, poetów i pisarzy na początku lat dwudziestych. W górnośląskim malarstwie dominowała z kolei tradycyjna tematyka – z przewagą wątków ludowych i sakralnych. Bez echa przechodziły propozycje malarskie Rafała Malczewskiego, który za namową przyjaciela, Ferdynanda Goetla, w 1934 roku trafił na Śląsk. Zafascynowany krajobrazem kopalń, hut i zakładów przemysłowych, mechanizacją pracy oraz działaniem wielkich maszyn, stworzył cykl obrazów olejnych i akwareli zatytułowany Czarny Śląsk. Artysta głównie przedstawiał krajobraz powiatów świętochłowickiego i katowickiego – malował miejsca z Katowic, Mysłowic, Siemianowic i Chorzowa. W tym ostatnim szczególną uwagę malarza przyciągnęły monumentalne przemysłowe świątynie. Na łamach Gazety Polskiej swój pobyt relacjonował w następujących słowach:

„Zaczynam łykać [Śląsk] od powierzchni – chodzę, jeżdżę tramwajami, autobusami, koleją po obszarze ujętym na mapie w prostokąt, obejmujący główny trzon przemysłowego Śląska”1. „Znów zacznę włóczyć się po drogach – ulicach łączących buroczerwone kotłowiska pracowników odrutowane przewodami wysokiego napięcia, znowu zacznę krążyć wśród hałd, hut, fabryk, kopalń, wśród dziwnych zaklęśnięć ziemi, obszernych niecek wypełnionych spłachciami roli uprawnej, oblężonych lasem kominów, sterczących w oparach i dymach”2.

Na wielu obrazach tego cyklu z trudem można dostrzec drobne sylwetki robotników, zdominowane przez industrialny pejzaż. Są przepełnione ciemnymi barwami. Ich cechą charakterystyczną jest kontrast barw w dominancie dzieła, ukazujący wyjątkowość malowanego zjawiska. Wyróżniają je wielkie, monstrualne bryły, które na obrazach często ukazane są samotnie, bez człowieka, wskazując ich przewagę nad rolą pracownika. Jeśli pojawiają się sylwetki ludzkie, są one drobne; z trudem można je dostrzec, robotnicy są w pełni zdominowani przez industrialny pejzaż (np. Kondensatory i Hałda). Innym przykładem fascynacji majestatem przemysłowych maszyn jest obraz Zgniatacz. Spust surówki, przedstawiający proces wytapiania żelaza w hucie. 1 R. Malczewski, Pierwszy niuch, „Gazeta Polska” nr 290 z 19 października 1934 r., s. 5. 2 R. Malczewski, Fedruję krajobraz śląski, „Gazeta Polska” nr 327 z 25 listopada 1934 r., s. 9.

Jacek Malczewski – Portret syna Rafała. Rafał Malczewski urodził się w 1882 roku w Krakowie. Lata 1899-1914, gdy mieszkał w podkrakowskim Zwierzyńcu, artysta oceniał jako najszczęśliwsze. Studiował architekturę w Wiedniu, próbował także swych sił na kierunku wiedzy o rolnictwie, ale żadnego z nich nie skończył. Przez długi czas nie potrafił odnaleźć swego miejsca w życiu. Jego wielką miłością były Tatry – krajobraz górski malował o każdej porze dnia i roku, w różnych warunkach atmosferycznych, co zaowocowało wieloma obrazami olejnymi i akwarelami. Z górami wiązał go też sport – wspinaczka i narciarstwo. W trakcie jednej z wypraw wydarzył się tragiczny wypadek, w którym zginął jego przyjaciel. To chwilowo zmieniło światopogląd artysty, który postanowił uporządkować swoje życie, poślubił  Bronisławę, a po miesiącu przyszedł na świat ich syn.  Para doczekała się również córki, jednak brak miłości w związku, różnica charakterów, a przede wszystkim ciągnące się problemy finansowe, stały się przyczyną rozpadu małżeństwa. Rafał Malczewski opuścił rodzinę na początku lat trzydziestych i wszedł w nieformalny związek z Zofią Mikucką, którą ostatecznie poślubił po śmierci pierwszej żony w 1953 roku. Malczewski opuścił Polskę w grudniu 1939 roku, nie mając nadziei na szybkie zakończenie wojny. Udał się na kilka miesięcy do Francji, a po ataku Niemiec do Lizbony, skąd wyjechał do Brazylii. Ponieważ Zofia źle znosiła upalny klimat, po dwóch latach przenieśli się do Kanady i zamieszkali w Ottawie. Od 1954 roku Rafał Malczewski borykał się z coraz poważniejszymi problemami zdrowotnymi i stale pogarszającą się kondycją psychiczną, m.in. z powodu chwilowych zaników widzenia i obawy o całkowitą utratę wzroku zaczął pisać wspomnienia o ojcu oraz o swoich zakopiańskich czasach, które publikowała paryska „Kultura” i „Tygodnik Powszechny”. W 1957 roku, po doznanym udarze, stracił władzę w lewej części ciała, tym samym nie mógł malować ani pisać. W 1959 roku przyjechał wraz z Zofią do Polski na zaproszenie przyjaciół i syna, jednak zderzenie wspomnień z powojenną rzeczywistością pogorszyły samopoczucie malarza. Skrócił swój pobyt w kraju i powrócił do Kanady. Ostatnie lata spędził pod opieką żony, a utrzymanie zapewniało wsparcie finansowe przesyłane prze córkę mieszkającą w Stanach Zjednoczonych. Zmarł w 1965 roku.

Wikimedia Commons, domena publiczna

Rafał Malczewski Spust surówki, przyjrzyj się  innym obrazom Rafała Malczewskiego z cyklu Czarny Śląsk dostępnym w ramach wystawy Fedruję śląski krajobraz w Muzeum w Gliwicach. Wskaż te elementy, które były charakterystyczne dla twórczości malarza

Muzeum Jacka Malczewskiego w Radomiu

5. Powiew nowoczesności w architekturze, czyli o modernizmie

Niezwykle intensywnie w województwie śląskim rozwijała się architektura, która podobnie jak pozostałe dziedziny sztuki, odzwierciedlała trendy typowe i modne w całym kraju, zachowując przy tym cechy wynikające ze specyfiki regionu wielokulturowego. Jednym z budynków, które powstały w latach dwudziestych, był budynek Sejmu Śląskiego. W 1920 roku Sejm Rzeczpospolitej nadał dzielnicy szeroką autonomię – dzięki czemu zyskiwała ona własny organ ustawodawczy, Sejm Śląski – co postanowiono wyeksponować w urbanistycznej tkance miasta, projektując odpowiedni gmach. Krakowscy architekci w swoim projekcie chcieli odwołać się do architektury pałacowej sztuki nowożytnej. Ostatecznie powstała budowla w stylu zmodernizowanego klasycyzmu, której wnętrze zainspirowało twórców budowanego równolegle Sejmu Rzeczpospolitej. W  stylu klasycystycznym (styl neogotycki odrzucano jako germański) utrzymany był także projekt katowickiej katedry. Dla porównania, nowoczesne budowle, powstające po drugiej stronie granicy w niemieckiej części Górnego Śląska (np. w Zabrzu, Gliwicach), utrzymane były w stylu funkcjonalizmu. Tzw. budownictwo polskie czy niemieckie nie jest niczym innym jak efektem kulturowego bycia „na styku”; ten proces został utrwalony w sztuce, co pokazuje film Dwugłowy smok.

Budynek Sejmu Śląskiego w okresie międzywojennym był jednym z największych budynków administracyjnych w Polsce (ma ponad 600 pomieszczeń i 1300 okien). Składa się z czterech głównych skrzydeł. Część sejmowa to serce gmachu, a najbardziej reprezentatywnym miejscem, przypominającym renesansowy dziedziniec, jest westybul, którego dach tworzy kopuła, zdobiona kasetonami z rozetami. W podziemiach gmachu jest schron oraz skarbiec, w którym przechowywano rezerwy finansowe województwa śląskiego w postaci sztabek złota

NAC, domena publiczna

Drapacz Chmur z lat trzydziestych XX wieku, siedemnastokondygnacyjny budynek miał mieścić urzędy skarbowe, kasę skarbową, urząd katastralny, urząd akcyz i monopoli oraz mieszkania służbowe dla pracowników

NAC, domena publiczna

Kościół garnizonowy św. Kazimierza Królewicza w latach 1930-1933 zbudowany został w stylu funkcjonalizmu

NAC, domena publiczna

Dom Oświatowy Śląskiej Biblioteki Publicznej im. J. Piłsudskiego w Katowicach, budynek zaprojektowano w 1928 roku w stylu w stylu funkcjonalizmu, a budowę ukończono w 1934 roku. Od tego momentu był siedzibą Biblioteki Śląskiej (dziś mieści się tam jej agenda)

NAC, domena publiczna

6. Muzea

Polska w chwili odzyskania niepodległości miała 99 instytucji muzealnych, z czego większość znajdowała się w dużych miastach: Warszawie, Lwowie i Krakowie. Muzea te w znacznej mierze powstały wokół wcześniejszych kolekcji prywatnych. W okresie międzywojennym liczba muzeów w Polsce uległa podwojeniu, a część placówek zyskała naukowy charakter. W województwie śląskim w 1938 roku działały cztery muzea: Muzeum Śląskie w Katowicach, Muzeum w Cieszynie, Muzeum w Bielsku i Muzeum Ziemi Bytomskiej w Chorzowie. Dla przeciętnego Polaka, szczególnie dla osób spoza warstwy inteligenckiej, wizyta w muzeum była rzadkim wydarzeniem.

23 stycznia 1929 roku powołano Muzeum Śląskie w Katowicach, które początkowo eksponowało swoje zbiory w salach gmachu Śląskiego Urzędu Wojewódzkiego w Katowicach. Ponieważ szybko zaczęło brakować miejsca na eksponaty, wojewoda Michał Grażyński zadecydował o konieczności budowy osobnego budynku. Projekt w stylu funkcjonalizmu przygotował Karol Schayer, a budowa trwała od 1936 roku do wybuchu wojny (otwarcie dla zwiedzających zaplanowano na wiosnę 1940 roku). Budynek zburzono w latach 1941-1944 na mocy decyzji niemieckich władz okupacyjnych

Narodowe Archiwum Cyfrowe, domena publiczna

7. Nowe media, czyli o rozwoju radia i kina

Na początku XX wieku wraz z rozwojem dostępu do edukacji i wzrostem umiejętności czytania i pisania coraz więcej osób miało dostęp do kultury masowej. Obok elitarnych form udziału w kulturze wysokiej (muzea, teatry, wystawy, koncerty) coraz większą popularność zyskiwały wielkonakładowe tytuły prasy codziennej, książki w bibliotekach publicznych, filmy w kinach i audycje radiowe.
Po I wojnie światowej liczba kin w porównaniu do liczby muzeów w II RP była ponad dziesięciokrotnie wyższa. Najwięcej kinematografów, poza samą Warszawą, znajdowało się w województwach: śląskim, łódzkim, lwowskim, poznańskim i warszawskim.

W połowie lat dwudziestych XX wieku w Polsce pojawiły się pierwsze radiostacje. Pierwszą uruchomiono w 1926 roku w Warszawie, a rok później swoją działalność rozpoczęły stacje nadawcze w Krakowie, Poznaniu i Katowicach. Radio szybko zyskiwało na popularności. Do 1934 roku wszystkie programy były emitowane „na żywo”, jednak dzięki zakupowi sprzętu radiowego audycje można było nagrywać z wyprzedzeniem, a jakość dźwięku znacznie wzrosła. Od 1927 roku zaczęto przeprowadzać również transmisje spoza studia radiowego, relacjonowano m.in. skoki narciarskie z Zakopanego i obrady Sejmu

Województwo śląskie przodowało w Polsce również pod względem liczby radioabonentów (miało najwyższy współczynnik abonentów w przeliczeniu na 1 tys. mieszkańców, nie licząc stolicy). Widoczny był ponadto stały wzrost – z niespełna 30 tys. radioabonentów w 1930 roku do prawie 75 tys. w 1937 roku. Na 1 tys. mieszkańców już przed wybuchem II wojny światowej województwa przypadały 54 radioodbiorniki (z czego 85% stanowiły odbiorniki lampowe), co prawie trzykrotnie przewyższało średnią dla Polski. Radio katowickie cieszyło się dużą popularnością nie tylko jako swoista nowinka technologiczna, ale przede wszystkim ze względu na bogaty i różnorodny repertuar dostępnych programów oraz charyzmatycznych twórców, takich jak Stanisław Ligoń, działacz, a potem dyrektor Radia Katowice. Śląsk wchodził w granice państwa polskiego z najlepiej rozwiniętą siecią kin z najbardziej różnorodnym repertuarem, największą liczbą miejsc na widowni i najlepszym sprzętem (przede wszystkim wysokiej jakości rzutnikami projekcyjnymi). Oprócz kin stacjonarnych projekcje organizowane były także przez kina objazdowe. Sieć kin nie była rozlokowana równomiernie, najwięcej było ich w okręgu przemysłowym. Statystyczne kino w województwie śląskim było duże i posiadało 555 miejsc, a kina typu „Rialto” w Katowicach i „Apollo” w Królewskiej Hucie mieściły między 1 tys. a 1,4 tys. widzów. Od 1930 roku co czwarte kino miało sprzęt do wyświetlania filmów z dźwiękiem, a w 1935 roku funkcjonowały już tylko dwa kina, gdzie wyświetlano tylko filmy nieme.

W Polsce, z powodu niskiego zelektryfikowania, ogromną popularnością cieszył się odbiornik radiowy bezlampowy, tzw. detefon. Z jednej strony jego koszt w 1938 roku był 10 razy niższy niż aparatu lampowego, a z drugiej strony nie potrzebował żadnych źródeł zasilania. Choć w 1938 roku ponad 60% radioabonentów miało odbiorniki lampowe, to detefony miały znaczną przewagę w województwach słabo zelektryfikowanych (warszawskim, lubelskim czy lwowskim)

strona www.oldradio.pl, na licencji CC BY 4.0

Kinoteatr „Rialto” wybudowano w 1912 roku (nosił wtedy nazwę „Kammerlichtspiele”). Sala projekcyjna mieściła 800 osób, a po przebudowie w latach dwudziestych i trzydziestych liczba miejsc zwiększyła się do 1050 osób, zaś obiekt wyposażono w aparaturę dźwiękową. 17 grudnia 1929 roku miał miejsce pierwszy pokaz filmu dźwiękowego na polskim Śląsku pt. Śpiewający błazen

Śląska Biblioteka Cyfrowa, domena publiczna
Teksty źródłowe

(Zadanie do pracy grupowej – GRUPA A) Dokument „Dwugłowy Smok” jest próbą syntezy architektury Górnego Śląska w dwudziestoleciu międzywojennym. Po obejrzeniu pełnej wersji filmu zapoznaj się z pytaniami pod tekstem źródłowym. Aby na nie odpowiedzieć, wykonaj zadania dla grupy A, które zostały umieszczone pod całą lekcją (zadania 3-6).

Zwiastun filmu „Dwugłowy Smok”

FARON – transmisja online

„Dwugłowy Smok” (2006 r.)

Pytania i polecenia:

1. Jakie skutki spowodował podział Górnego Śląska w 1922 roku?

2. Czy na Górnym Śląsku można było zaobserwować podobne działania w obszarze architektury zarówno po stronie polskiej, jak i niemieckiej? Odpowiedź uzasadnij.

3. Co było głównym celem architektury awangardowej Górnego Śląska?

4. Czy architektura Górnego Śląska w dwudziestoleciu międzywojennym pełniła jakąś funkcję programową i ideologiczną czy tylko kulturową? Odpowiedź uzasadnij.

(Zadanie do pracy grupowej – GRUPA B) Julian Przyboś

Koniunktura literacka na Śląsku

   Dopiero ostatni ubiegły rok poddać może baczniejszemu obserwatorowi zagadnienie, które należałoby nazwać: literatura śląska, Śląsk w literaturze, czy też —w szerszym zakresie — „śląskość” kulturalna. Śląsk, województwo śląskie, zwykło się ogólnikowo mianować „perłą“ Polski, mając w tej banalnej przenośni na myśli jego bogactwo materialne. I oto ten „klejnot“ zaczyna ujawniać dążności do błyszczenia w skarbcu kultury polskiej światłem własnym i oryginalnym. Zanotujmy kilka przyczyn tego pocieszającego objawu. Wojewoda Grażyński zakłada Muzeum śląskie, organizuje konkurs literacki na temat związany ze Śląskiem, więcej: żywi ambicję wydobycia z samorodnych źródeł regionalnych oryginalnej kultury śląskiej. W Zaraniu cytowano już jego metaforę o „piorunie”, który ma brzmieć w burzy kultury polskiej“. Zapewne refleksem tych dążności wojewody jest zorganizowanie „Śląskiego związku literatów“, wydawnictwo pierwszego Rocznika Przyjaciół Nauk itp. Do ożywienia literackiego na Śląsku przyczynił się zapewne jubileusz „Znicza” i wydana przez to stowarzyszenie akademickie Księga o Śląsku, a także wznowienie Zarania Śląskiego. Spróbuję w tej zarysowującej się koniunkturze literackiej na Śląsku ustalić kilka punktów widzenia. Spodziewam się, że próba obejrzenia „Śląska literackiego“ z paru różnych stron pobudzi dyskusję teoretyczną w tej sprawie. Śląski regionalizm kulturalny ma przed sobą bodaj najszczęśliwsze horoskopy rozwoju. Górny Śląsk — – „kopalnia“ tematów, niewyczerpana i na wskroś nowoczesna. Śląsk Cieszyński — „dziedzina” oryginalnej ludowości, pięknego krajobrazu. Te dwie części województwa zdają się uzupełniać wzajemnie: w jednej rozmach industrializacji, wysiłek nowożytnej produkcji, w drugiej — ruralizm, kojąca łagodność wzgórz beskidzkich. Fabryki — –  i chałupy istebniańskie, syreny — i gajdosze, kopalnie — i Czantoria. Ciekawy lud: uparty, twardy „sapieron“ górnośląski i — baca z pod Równicy. Przebogata „kopalnia“, rozległa „dziedzina“ motywów literackich. Sytuacja dla twórczego literata tern szczęśliwsza, że ten teren — literacko jest właściwie nietknięty jeszcze. To, czym wszyscy Ślązacy słusznie się szczycą, jako dowodem swojego związku z kulturą ogólnopolską, jest publicystyką uświadamiająco-patriotyczną, ale nie jest w żadnej mierze literaturą artystyczną. Ci szlachetni rymotwórcy i ci pracowici działacze-prozaicy, autorzy sztuk ludowych i ludowych opowieści są zaledwie przedsłowiem literatury. Twórczemu artyście Śląsk odsłania niewyzyskane skarby. Ale tutaj ważne zastrzeżenie. Jeśli niezużyte bogactwo tematyczne Śląska może być odświeżającym powietrzem obserwacji dla artysty wysokiej klasy, to dla pisarza średniego i tuziemca przedstawia niebezpieczeństwo. Pisarz średni może łacno utonąć w tym obfitym źródle samorodnej odrębności. Kolorowość folkloru i groźna dynamika wielkoprzemysłowej pracy, pulsujące tętno życia i idylliczność zapadłej wioszczyny, wszystko to może stać się celem ekspresji samym dla siebie, zamiast stanowić jedynie środek do kształtowania własnej wizji rzeczywistości. Tern łatwiej, że droga w kierunku takiej opisowości samej w sobie jest już utartą przez tych właśnie pisarzy dyletantów, którzy przygotowali Śląsk na przyjęcie Polski. Należałoby tedy postawić pytanie: czy kontynuowanie takiej pracy kulturalnej od podstaw, literaryzowanie wszelkich objawów rodzimości śląskiej, czy — jest celowe? Pracę taką prowadzi myśl, że  z tych drobnych przyczynków, stylizowanych „po naszemu“ anegdot, opowieści, wierszy i nowel wykwitnie kiedyś dzieło na miarę naprawdę artystyczną. A tymczasem należy hodować to, co jest, skupiać wszystkich piszących, jacy siedzą na Śląsku. Ta myśl zapewne zrodziła „Śląski związek literatów“, złożony z tuziemców, kontynuujących taką właśnie zaściankową muzę. Organizacja jest studnią sił w każdej dziedzinie życia, z wyjątkiem tej dziedziny, w której decyduje indywidualność. W sztuce znaczy tylko: talent — albo idea. Twórcza idea artystyczna winna stać na czele każdej organizacji literackiej, jeśli nie ma ona na celu spraw wyłącznie zawodowych, a na Śląsku literatów, żyjących jedynie z pióra, o ile mi wiadomo, nie ma. To, co pisze się na Śląsku, posiada wartość względną, znaczenie wskaźnika budzącej się literatury artystycznej. Do utworów tych, prozy i wierszy, nie trzeba przykładać miary obowiązującej dzieło sztuki. Wprawdzie osiadła tutaj Z. Kossak-Szczucka próbowała raz zużytkować literacko Śląsk i gwarę śląską, ale była to próba nieudana. Drugą, szczęśliwszą próbą wyjścia ze Śląska poza Śląsk jest wydane niedawno Serce za tamą Gustawa Morcinka. Ale stwierdzenie niedojrzałości literackiej Śląska nie jest rozwiązaniem zagadnienia; nie powinno rozgrzeszać inercji i przeciętności, ni hodować dla niej pobłażliwości. Nie tylko talent budzi uśpioną twórczość, w większej mierze czyni to często — idea. Jaką ideę postawić literaturze śląskiej? Ściślej: z jakim z istniejących i czynnych kierunków artystycznych powiązać Śląsk? Sprawy tej nie zadowoli prosta odpowiedź:- – regionalizm. Regionalizm nie jest ideą czysto artystyczną, — to hasło pomocnicze w formułowaniu kierunku. Regionalizm nie podaje, w jakie sposoby i formy artystyczne należy ujmować zakreślony regionem materiał, chodzi mu tylko o podkreślenie odrębności tego materiału; spełnia więc znowuż — rolę spichrza kulturalnego, z którego mają korzystać następcy: czyści artyści. Hasło „regionalizmu“ nie wystarcza. Z kierunków, działających we współczesnej literaturze polskiej, najbliższym na pozór Śląskowi wydać by się mógł Czartak E. Zegadłowicza. Z dwojakich względów: jest to kierunek wyrosły z regionu i to z regionu pokrewnego śląskiemu: beskidzkiego. Czartak ideologją swoją obejmuje więc w pewnym zakresie i Śląsk, jego część beskidzką. Również ideologja Czartaka przylegałaby do tego, co na Śląsku Cieszyńskim dotychczas uprawiano: ludowość, nieco tylko artystyczniej stylizowana, kult tzw. prostoty, ideał chrześcijański, upatrywany w świątobliwych prostaczkach-powsinogach itp. Jeszcze jedna okoliczność przemawiałaby za przyjęciem tego kierunku za „nasz“, śląski: jedyni literaci, którzy wyszli poza Śląsk, sympatyzują z tym ruchem. Kossak-Szczucka bodaj-że formalnie należy do grupy Czartaka. Autorkę powieści historycznych skłaniają do kierunku idealizującego „powsinogów“ zapewne upodobania dewocyjne; Gustaw Morcinek też się do Zegadłowicza garnie. Ale po pierwsze: prostotliwość i ckliwo-pierniczkowe stylizowanie górala beskidzkiego nie odpowiada rumianej prawdzie życia tego ludu. Nie prowadzi ono do odkrycia z pod szychu poetycznych „wycinanek“ rzetelniejszej prawdy artystycznej. Po wtóre: regionalizm Czartaka przeciwstawia się bardzo bezwzględnie urbanizmowi, wyklina miasto, „siedlisko niecnoty“, apoteozując jedynie wieś, życie z przyrodą i poczciwych druciarzy; nie ma więc nic wspólnego z tern, co w wyobraźni Polaka łączy się z pojęciem Śląska: z kolumnadą kominów fabrycznych i szybami kopalń. A więc? Czy nie należałoby powiązać usiłowań literackich Śląska z kierunkiem wręcz temu ruralizmowi przeciwnym? Kierunek ten, aprobujący nowoczesność, wyprowadzający nowe formy artystyczne z form życia współczesnego, można by najogólniej nazwać „cywilizacyjnym“. Czy początkujący literaci śląscy nie powinni nawiązać kontaktu z temu grupami, które propagują poezję „społeczną“? Śląsk powinien by stanąć w awangardzie sztuki. Najbardziej zachodni, najbardziej uprzemysłowiony i zróżnicowany społecznie region — w służbie najbardziej nowoczesnej ideologji artystycznej. Mówię ogólniej: artystycznej, nie tylko dlatego, że plastyka, a szczególnie architektura nowoczesna ma na Śląsku szerokie pole działania; na Śląsku budujemy najwięcej. Ale także dlatego, że sztuka nowoczesna jest twórczością jednolitą, obejmującą i zespalającą wszystkie działy sztuki, a nawet pracy ludzkiej. Czy więc tak pojęta sztuka nie wyrastałaby naprawdę z ducha tego kraju, który jest w najszybszym marszu ku postępowi i nowoczesności w Polsce? Klucz odpowiedzi dostępny jest w materiałach dodatkowych.

J. Przyboś, Koniunktura literacka na Śląsku, w: Zaranie Śląskie, r. 4, z. 1 (31.03.1930)

Pytania i polecenia:

1. W akapicie 2. znalazły się argumenty świadczące o tym, że śląska literatura miała na celu ukazanie swej oryginalności. Wymień dwa takie dowody.

2. Autor artykułu dzieli Śląsk na dwa obszary. Jak je nazywa?

3. W tekście wskazany jest już cel zebranej koniunktury literackiej. Co nim jest?

4. Jak rozumiesz określenie „koniunktura literacka”? Wyjaśnij pojęcie.

5. Podaj za autorem, z jakiego powodu twórczość Gustawa Morcinka, nie pasuje do ujęcia regionalizmu w „Czartaku”. Zacytuj zdanie będące argumentem do tej tezy.

6. Rozwiąż zadania dla grupy C, umieszczone pod lekcją (zadania 7 i 8).

(Zadanie do pracy grupowej – GRUPA C)

ZESTAWIENIA  INFORMACJI  ZE WSTĘPU DO   ZARANIA ŚLĄSKIEGO  ORAZ TEKSTU JULIANA PRZYBOSIA KONIUNKTURA LITERACKA NA ŚLĄSKU

TEKST A

Wstęp Zaranie Śląskie

Zaranie Śląskie rozpoczyna szósty rok swego istnienia. Stworzone ongiś, przed laty, przez zasłużonego regionalistę śląskiego, dr. Ernesta Farnika, rozpoczęło mrówczą pracę, wyodrębnioną, sierocą, usiłując odkryć, pokazać i przekonać o urodzie regionu śląskiego nie tylko nas, Ślązaków, lecz całą Polskę. Przez cztery lata — od roku 1908 do 1912 — borykało się z niepojętymi dla nas dziś trudnościami, wspierane i prowadzone przez ludzi szarych i nieznanych, którym tak bardzo umiłowanym był ów drobny spłacheć ziemi polskiej. Śląscy księża, nauczyciele i górnicy byli jego współpracownikami. Owych kilkanaście numerów wydobyło na boży świat maleńkie, proste, a jednak tak drogie kulturze polskiej cuda, które z pewnością byłyby przepadły na zawsze. Brat nasz w innych dzielnicach Polski dziwował się niejednokrotnie, biorąc do ręki ówczesne Zaranie Śląskie, że na zapomnianej przez niego ziemi krzewi się samoistne życie polskie, że istnieje na niej kultura polska, wywodząca się od Piastów. […]         Przed rokiem Zaranie Śląskie za inicjatywą dr. Ernesta Farnika wskrzeszono ponownie. To, co było ongiś dla nas dalekim marzeniem — spełniło się. Śląsk wrócił do Polski. Warunki istnienia naszego pisma zmieniły się, nie zmieniły się jednakowoż jego cele. Cele te poniekąd nawet wzrosły. Dzisiaj cała Polska widzi na Śląsku tylko kominy, słyszy tylko turkot maszyn i dźwięk żelaza. Patrzy na Śląsk, jak na dziecko, które wróciło do swej matki, niosąc jej w gościńcu nieprzebrane skarby. Duszy jego nie zna jednak. Nadchodzi dopiero chwila, w której przyjdzie jej odkryć i poznać bogactwo duszy i serca śląskiego. Zaranie Śląskie ma być jakoby tą drogą, po której pójdzie owo poznanie. To jest nasz program.       Powtarzamy: Śląsk poza swymi kopalniami i fabrykami nie jest jeszcze odkryty. Toć już Żeromski upominał się o odnalezienie duszy regionów, a przede wszystkim Śląska. Pragniemy, żeby Zaranie Śląskie było jako ta dłoń szczodra[…], wydobywająca  tak długo przechowywane nieznane dotychczas skarby. Niechaj się uraduje serce brata! Przy pomocy tych wszystkich, którzy znaleźli w sobie umiłowanie ziemi śląskiej, pragniemy krzewić  regionalizm, będący według słów Żeromskiego „nową rzeczywistością Polski odrodzonej“. REDAKCJA ZARANIA ŚLĄSKIEGO   TEKST B Julian  Przyboś 

Koniunktura literacka na Śląsku (fragment)

     Śląski regionalizm kulturalny ma przed sobą bodaj najszczęśliwsze horoskopy rozwoju. Górny Śląsk —  „kopalnia“ tematów, niewyczerpana i na wskroś nowoczesna.[…] Sytuacja dla twórczego literata tern szczęśliwsza, że ten teren — literacko jest właściwie nietknięty jeszcze. To, czym wszyscy Ślązacy słusznie się szczycą, jako dowodem swojego związku z kulturą ogólnopolską, jest publicystyką uświadamiająco-patriotyczną, ale nie jest w żadnej mierze literaturą artystyczną. Ci szlachetni rymotwórcy i ci pracowici działacze-prozaicy, autorzy sztuk ludowych i ludowych opowieści są zaledwie przedsłowiem literatury. Twórczemu artyście Śląsk odsłania niewyzyskane skarby. Ale tutaj ważne zastrzeżenie. Jeśli niezużyte bogactwo tematyczne Śląska może być odświeżającym powietrzem obserwacji dla artysty wysokiej klasy, to dla pisarza średniego i tuziemca przedstawia niebezpieczeństwo. Pisarz średni może łacno utonąć w tern obfitym źródle samorodnej odrębności. Kolorowość folkloru  i groźna dynamika wielkoprzemysłowej pracy, pulsujące tętno życia i idylliczność zapadłej wioszczyny, wszystko to może stać się celem ekspresji samym dla siebie, zamiast stanowić jedynie środek do kształtowania własnej wizji rzeczywistości. Tern łatwiej, że droga w kierunku takiej opisowości samej  w sobie jest już utartą przez tych właśnie pisarzy dyletantów, którzy przygotowali Śląsk na przyjęcie Polski. Należałoby tedy postawić pytanie: czy kontynuowanie takiej pracy kulturalnej od podstaw, literaryzowanie wszelkich objawów rodzimości śląskiej, czy — jest celowe? Pracę taką prowadzi myśl, że  z tych drobnych przyczynków, stylizowanych „po naszemu“ anegdot, opowieści, wierszy i nowel wykwitnie kiedyś dzieło na miarę naprawdę artystyczną. A tymczasem należy hodować to, co jest, skupiać wszystkich piszących, jacy siedzą na Śląsku.

J. Przyboś, Koniunktura literacka na Śląsku, w: „Zaranie Śląskie", r. 4, z. 1 (31.03.1930)

Pytania i polecenia:

1. W jaki sposób twórcy ukazywali rolę pisarzy śląskich? Napisz notatkę syntetyzującą na bazie podanych wyżej fragmentów. (60-90 słów).

(Zadanie do pracy grupowej – GRUPA D) Zanim zapoznasz się z tekstem W hucie, zbierz następujące informacje  o Gustawie Morcinku:

  1. Z jakiej rodziny wywodził się Gustaw Morcinek?
  2. Czym zajmował się jego ojciec?
  3. Dzięki komu (czemu) Gustaw Morcinek mógł uczęszczać do szkoły i rozwijać swój talent?
  4. Czy na podstawie zebranych informacji potrafisz odpowiedzieć na pytanie, dlaczego Gustaw Morcinek tak szczegółowo potrafił opisać realia pracy górnika/ hutnika?

*Z wszystkich  odpowiedzi z zadania wstępnego stwórz zwięzłą notatkę.    Gustaw Morcinek                                                           W  hucie (fragment) Codziennie, rano i wieczorem, zanurzały się w obrębie murów czarne tłumy robotników, kłębiły się u ich gardzieli, huczały stłumionym gwarem, syciły zadymione powietrze ostrym swędem potu, a kroki ich dudniły mnogim, pomierzwionym rytmem w sklepistej sieni. Poza murami kołtunił się krzyczący zgiełk żelaza, maszyn i ognia. Zmagała się do ostatnich granic wytężona praca ludzkich mięśni. Syczały strumienie pary z wąskich wylotów rur, wyły rozśmigane koła i transmisje, zawodziły jękliwe motory, zgrzytały walce i krany, potworne młoty parowe spadały z pod stropu na podstawione bryły żelaza, rozbijały je na czerwoną miazgę, miesiły jak ciasto, prały naokoło wichurą iskier, stękały ludzkim głosem, a echo ich zduszonego jęku błąkało się przerażone po zaułkach nieprzejrzanych zabudowań. Wzdłuż wyniosłych, czarnych, zadymionych hal przepływały leniwie stężałe rzeki roztopionego żelaza, a biały ich żar rożegał po ścianach i na stropie krwawe, oślepiające pożogi. Światło słoneczne gasło w nich, zamieniało się w szary popiół. Czarna, rozparzona ziemia dygotała pod ludzkimi stopami. Gdzie indziej znowu, z innej strony hali opuszczały się z uwieszonych kranów długie ramieniska, zaopatrzone poziomą ostrogą. Pod ścianami czernił się rząd żelaznych koryt, napełnionych złomem i wapnem. Z przodu szczerzyły się zadziory. W ich objęcia wrażała się ostroga, a kiedy utkwiła rzetelnie w szczelinie zadziora, wtedy kran zaterkotał zębcami, podniósł uwięzione koryto, zakreślił nim szerokie półkole i jął teraz wsuwać w płonącą gardziel rozwartego pieca. Płomienie buchały podartymi jęzorami, lizały z szumem osmalone ściany, prały skołtunionym dymem pod dachy, a ludzie cofali się, zasłaniając twarz skórzanym fartuchem. A kiedy z koryta wywaliła się zawartość w rozbełtaną topiel białego żelaza, kiedy ramienisko wydobyło ostrogę z korytem z szalejącej czeluści, wtedy opadała ciężka zasuwa i dusiła wydzierające się płomienie. W głębi hali rozwalały się w czarnym pyle rozrzucone zlepiska wystygłej lawy. Pomierzwione w  ogromne skiby, czarne z wierzchu, gasnące w opuszczeniu, leżały jak potworne cielska, z których życie wycieka. Dyszały jeszcze ostatkiem utajonego żaru. Ponad niemi, pod dachem uwijał się chichoczący kran. Czepiał się i łaził niewidocznymi mackami po gzymsach rozpiętych trawersów, podobny do ogromnego, skurczonego pająka z obwisłym brzuchem. Z podbrzusza jego opuszczał się w nizinę pęk stalowych lin z zawieszonym kręgiem stalowym, pogmerał nim w skibowej mierzwie i wywlekał wysoko olbrzymią kulę żelazną. Potem jął szukać miejsca, gdzie by uderzyć. Skoczył tu, skoczył tam, zatrzymał się na chwilę, znowu podleciał drobinkę — aż znalazł… Czarni ludzie krzątali się wśród ognia i maszyn, mali jacyś, niepozorni, przebiegali zdyszani ruchome kręgi świateł, tonęli w mrokach, wynurzali się z dymów, zziajani, błyszczący potem na spalonych twarzach, jakby rudą oliwą wysmarowani, przybrani w skórzane fartuchy, obdarci, w łachmanach. Czasem wychynął człowiek do straszydła podobny, w ogromnym hełmie drucianym na głowie, z dużymi ciemnymi szkłami na otworach ocznych. Zaglądał przez fioletowe tafelki szklane w szpary opuszczonych zasuw, ślepił czujnymi źrenicami w głąb pieca, mierzył spojrzeniem wysokość zmarszczek żelaznej kipieli, wybierał chochlą rozbełtany metal i śpieszył z nim do próby. Nalewał żelazo w słoiki i czekał, aż skrzepnie. A gdy z przewróconego słoika wysunął się jego rozżarzony kształt, rozkuwali go drudzy małymi młotkami na placki. Wtedy majster mrużył skupione oczy, przyglądał się, ważył coś w głowie, rzucał rozkazy… Wysoko nad piecami, za balustradą, między dymami, co raz pojawiał się kształt człowieka. Unurzany w krwistej pożodze, omotany zwojami iskier, czarny — błąkał się po niewidocznych ścieżkach, znikał za dymami, wychylał się z powrotem, czyniący niezrozumiałe ruchy w cudacznych pokłonach. Czasem coś krzyczał na ludzi w nizinie, czasem tkwił nachylony nad tyglem, co głęboko pod jego spojrzeniem przechylał się powoli z płynnym żelazem, czasem podnosił ramiona, dawał znaki i gdzieś znikał. Za nim przychodził drugi i to samo czynił, podobny do tajemniczego maga, co złowieszcze zaklęcia nad ogniem sprawuje. A zbałwanione ognie gziły się pod ich stopami, prały płomienistymi płachtami, rozdzierały je z wyciem na strzępy, ciskały w mroki, konały w duszących dymach. Huta tętniła pracą. Zgmatwane głosy ludzkie, krzyki maszyn i szum pary zlewały się w chaos. A ponad tern wszystkim niosły się pod niebo opęczniałe słupy dymów, które za dnia gasiły słońce, w nocy zaś rozpalały się rdzawymi pożarami.[…] Potężne fundamenty pieca dudniły i dygotały pod naporem rozpętanej burzy ognistej, co w ich wnętrzu rzucała się wściekła. Rozparzone, suche powietrze piekło oczy, gardło i płuca, pot ściekał brudnymi strużkami po twarzach, przeinaczał czarne koszule, zgarnięte mięśnie napinały się w obłe łuki, przesuwały pod czerwoną skórą, prężyły i znowu rozbiegały, a dyszące płuca z trudem chwytały drobinę chłodniejszego powietrza, co się czasem z zadymionym wiatrem pod huczące cielska pieców przybłąkał.[…] Naokoło rozbiegała się coraz większa łuna, a ludzie patrzyli  w strugę, jak w żywą bestię, którą śledzić trzeba w każdym ruchu, szpiegować jej przyszłe zamiary, jednym uderzeniem gracy w zarodku je zniszczyć i pokierować w czekające doły piaskowe. Czarne postacie nachylały się i wysuwały z ramion długie żelazne styliska z gracami, zapierały przejście, zmuszały złą bestię do zawrotu, prowadziły, gdzie jej z góry drogę obmyślono, a płynący ogień sapał głucho, prychał skrami, kipiał z wściekłości i marszczył się w szepleniące skibki. A z pieca lała się wciąż struga płynnego słońca. Kiedy już ostatki jej wyciekły, kiedy już ledwie krople sączyły się z otworu, […] Najcięższa robota na kilka godzin skończona. Odetchnąć będzie teraz można, powietrza chłodnego zaczerpnąć, pot z twarzy obetrzeć… Na piaskowym usypisku zaś konały spokojnie prostokątne tafle surowca, powlekały się szarością, żar z nich wyciekał, roztapiał się w powietrzu, łuny gasły nad niemi. Po kilku godzinach przyjdą ludzie, porozbijają je ciężkimi młotami i rozpoczną wrzucać w uwieszone nad nimi wagoniki lub będą je zwalali na dzwoniące usypisko w podstawione wagony. […] Wałoszek przez cały dzień uwijał się na najwyższym szczycie drugiego pieca. Na „Emmie“. Bo każdy piec miał swoje imię. Taki już był zwyczaj. Małe wagoniki wlokły się na wyprężonych linach pod górę, skwierczały kółkami z wysiłku, podchodziły do rozwierającego się otworu i  zatrzymywały się. Wałoszek chwytał je wtedy i dopychał na miejsce. Ujmował za wystające uszaki i wywracał. W głąb zakrytego otworu zsypywał się z hurkotem zamęt czerwonej rudy lub wapna z koksem. Kiedy otwór był wypełniony, ujmował oburącz łańcuch, zapierał się nogami i ciągnął. Wtedy z otworu wynurzał się ogromny lej, tkwiący w nim swym odwróconym wierzchołkiem, wieniec sinych płomieni wydymał się z szumem ponad piec, rozbełtał się czarnym dymem, a w gorejącą czeluść zsuwał się z krzykiem nagromadzony materiał. Potem dzwon opuszczał się i płomienie gasły. Jeżeli czasem Gustlik przebiegał podwórze, podnosił głowę na Emmę i wtedy widział sylwetkę swojego wuja, rysującą się na niebie. Radował się wówczas, bo znikało uczucie osamotnienia, jakie mu towarzyszyło w pracy między obcymi sobie ludźmi. Czasami zaś w nocy czatował u stóp Emmy, by zobaczyć wybuchające płomienie. Nie mógł się ich widokiem nasycić. Czekał. A gdy pod ciemne niebo trysnęły krwawe szmaty, gdy je wiatr rozdął i jął garściami rzucać pod chmury, truchlało w nim serce z radosnego przerażenia. Wiedział, że sprawcą ich rozpętania był jego wuj, że on tam patrzy w huczące ich jądro i ramieniem zasłania spłoszone oczy, a gdy zechce, przetnie je opadającym dzwonem, jakby dłonią nakryje i zdusi. Podobnie, jakby płomień świecy, w palcach zmełł. Wtedy rozpierał się w nim podziw dla człowieka silnego, co swym rozumem wszystko ujarzmić potrafi. Nawet płomienie. A tym silnym człowiekiem był jego wuj. A równocześnie rozumiał niejasno, że w nim samym coś tężeje i zwiera się w twardy, chropowaty surowiec, jak tamto żelazo, co z owych płomieni wraz z Handzlem wyzwala i wygrzebaną ścieżyną do piaskowych wnęk prowadzi. Ale co to było, nie wiedział. W każdym razie coś takiego, co oczom zimnego patrzenia użycza, a czucie ludzkie czymś szarym powleka. Podobnie, jak u tamtych „gęsi”, które zszarzały już do imentu z wierzchu, a wnętrza ich jeszcze rozżarzone.

G. Morcinek, W hucie, „Zaranie Śląskie", 1930, z. 1, s. 8-13.

Pytania i polecenia:

1. W pierwszym akapicie tekstu „W hucie" podkreślono wiele przykładów tego samego środka artystycznego. Napisz, jaki to środek i jaką funkcję pełni w tym tekście.

2. W prozie Gustawa Morcinka istotną rolę pełni koloryzacja. Wypisz trzy przykłady zastosowane tekście i omów ich rolę.

3. Zacytuj zdanie, ukazujące, jaki nastrój panował wśród robotników.

4. Z tekstu wynotuj dwa argumenty potwierdzające tezę, że w hucie było bardzo głośno.

Zapamiętaj

Aby poznać oraz ocenić wielkość i oryginalność śląskiej sztuki polskiego pogranicza, należy zwrócić uwagę na dwie kwestie, które zostały ujęte w tytule zajęć: Prawda o nowym i odzyskanym Śląsku. Należy stale pamiętać o tym, że wszystko co na płaszczyźnie sztuki zaistnieje na Śląsku, wyrasta z regionu, który nie jest jednoznaczny, a bardzo oryginalny, doświadczony historycznie, zróżnicowany kulturowo i dzięki temu tak cenny. Właśnie taki dar kulturowy otrzymała Polska w wyniku kształtowania się jej nowego wizerunku i odzyskania niepodległości.

Zadania

1. Wskaż podobieństwa i różnice rozwoju życia kulturalnego na Śląsku i w innych regionach Polski.

2. Przedstaw dynamikę rozwoju życia kulturalnego na Śląsku w czasach II Rzeczpospolitej. Swoją wypowiedź poprzyj argumentami.

3. (Zadanie do pracy grupowej - GRUPA A) Uzupełnij tabelę. Wymień skutki, jakie spowodował podział Górnego Śląska w 1922 roku? Zapisz wniosek z przeprowadzonych obserwacji.

    SKUTKI POZYTYWNE SKUTKI NEGATYWNE

    4. (Zadanie do pracy grupowej - GRUPA A) Po zobaczeniu filmu „Dwugłowy smok”, uzupełnij tabelę, tworząc spis budowli charakterystycznych dla architektury Górnego Śląska w dwudziestoleciu międzywojennym. W ostatniej rubryce, zaznaczonej na kolorowo, spróbuj dopisać obiekt, o którym nie było mowy w filmie. Być może znajduje się na terenie twojego miasta? Zapisz wniosek z przeprowadzonych obserwacji.

      MIASTO OBIEKT FUNKCJA CECHY CHARAKTERYSTYCZNE FUNKCJA DZIŚ

      5. (Zadanie do pracy grupowej - GRUPA A) Po zobaczeniu filmu „Dwugłowy smok”, wyjaśnij poniższe pojęcia. Zapisz wniosek z przeprowadzonych obserwacji.

      • zmodernizowany  klasycyzm
      • styl „około 1800”
      • „pałac  szkół  technicznych”
      • nowa kultura mieszkalna
      • awangardowe budownictwo socjalne

      Tworząc wyjaśnienia haseł, zwróć uwagę na to, jakich budowli dotyczą. Podaj ich przykłady i oceń ich funkcjonalność oraz celowość.

      6. (Zadanie do pracy grupowej - GRUPA A) Poniżej znajdują się fragmentu wypowiedzi prasowych, które powstały na bazie obserwacji architektury Górnego Śląska w dwudziestoleciu międzywojennym. Na podstawie opisów, a także filmu „Dwugłowy smok”, wyjaśnij, czego dotyczą przytoczone fragmenty. Zapisz wniosek z przeprowadzonych obserwacji.

      1. Budowano po obu stronach granicy obiekty muzealne. Cel był ten sam - chodziło o udowodnienie osadnictwa: albo polskiego, albo niemieckiego. Był to spór o tożsamość narodową Górnego Śląska. O jakie miasta i jakie budowle chodzi? . 2. „Największa wieś Europy” „Najbardziej progresywny eksperyment urbanistycznej Europy”. O jakim mieście mowa? . 3. Górny Śląsk miał być najbardziej amerykańską dzielnicą Polski. Był przecież ojczyzną stali! Architektura była tu powodem pionierstwa w Europie. .

      7. (Zadanie do pracy grupowej - GRUPA B) Na podstawie tekstu źródłowego „Koniunktura literacka na Śląsku" oceń, które zdania są prawdziwe, a które fałszywe.

      Autor widzi szansę, by Śląsk był miejscem narodzin sztuki nowoczesnej.
      Autor wyklucza Śląsk jako miejsce utożsamiane z narodzinami sztuki nowoczesnej.
      Śląsk nie kojarzy się autorowi z awangardą.
      Autor zapewnia czytelnika o awangardowym charakterze śląskiej sztuki.

      8. (Zadanie do pracy grupowej - GRUPA B) Na podstawie tekstu źródłowego „Koniunktura literacka na Śląsku" zaznacz środki artystyczne, znajdujące się w dwóch ostatnich akapitach artykułu.

      9. (Zadanie do pracy grupowej - GRUPA D) Na podstawie tekstu źródłowego „W hucie", Gustawa Morcinka, określ zdania prawdziwe i fałszywe.

      Emma to imię pieca.
      Hutnicy, w procesie produkcji, obserwowali płynne żelazo.
      Bohater, obserwując pracę pieca, czuł zazdrość do swego krewnego.
      Ciężka praca hutnika uczyła pokory i wyrabiała charakter.
      Opisana praca dotyczyła procesu planowania hutniczego trudu.

      10. (Zadanie do pracy grupowej - GRUPA D) Na podstawie pracy z fragmentem dzieła „W hucie", a także po uzyskaniu informacji o Gustawie Morcinku, stwórz krótką notatkę w formie mapki mentalnej, ujmując najważniejsze wiadomości o twórczości tego pisarza.

      11. (Zadanie do pracy grupowej - GRUPA E) Przeczytaj utwór Zofii Kossak – Szczuckiej „Nad Odrą w 1921 r.”, znajdujący się w zbiorze opowiadań o ciekawym tytule „Nieznany kraj”, wykonując poniższe polecenia:

      • Czytając, wypisz cytaty, będące odpowiedzią na pytanie, co było motywacją dla powstańców oraz powodem ich działań na rzecz Polski.
      • Na podstawie opowiadania przygotuj wypowiedź na temat tego, jak przedstawiciele wywodzący się z innych części Polski wyobrażali sobie powstańców śląskich i czy ich wyobrażenia się potwierdziły.

      12. Wymień, jakie elementy województwa śląskiego wpisywały się w hasło „Miasto, masa, maszyna". Podaj kilka przykładów, które mogłyby zainspirować awangardowych twórców.

      13. Korzystając z poniższych filmów jak i innych źródeł, wskaż elementy charakterystyczne dla modernizmu. W wybranym mieście spróbuj znaleźć budynki i wskaż te cechy, które są charakterystyczne dla tego stylu.

      Katowice Oficjalny Kanał

      Katowice Oficjalny Kanał

      Tutaj dowiesz się więcej Scenariusz zajęć do lekcji A. Morajko Fornal - Prawda o...Klucz odpowiedzi tekst źródłowy - Julian Przyboś„Zaranie Śląskie" 1930, z. 1H. Szczepański, Witkacy jedyny na świecie, „Ślask", 2009, r. 15. s. 36-40.Szlak moderny

      M. Meschnik, Fedruję śląski krajobraz. Rafał Malczewski - Antoni Wieczorek - Jan Bułhak. Katalog wystawy, Gliwice 2020.

      K. Kuroczka, Literatura polskojęzyczna na Górnym Śląsku w latach 1922-1939, Encyklopedia Województwa Śląskiego, Instytut Badań Regionalnych Biblioteki Śląskiej, t. 4, 2017.A. Linert, Teatr Śląski im. Stanisława Wyspiańskiego w Katowicach, Encyklopedia Województwa Śląskiego, Instytut Badań Regionalnych Biblioteki Śląskiej, t. 7, 2020.A. Linert, Teatr Polski w Bielsku-Białej, Encyklopedia Województwa Śląskiego, Instytut Badań Regionalnych Biblioteki Śląskiej, t. 7, 2020.A. Linert, Amatorski ruch teatralny na Górnym Śląsku, Encyklopedia Województwa Śląskiego, Instytut Badań Regionalnych Biblioteki Śląskiej, t. 6, 2019.E. Chojecka, Modernizm, Encyklopedia Województwa Śląskiego, Instytut Badań Regionalnych Biblioteki Śląskiej, t. 2, 2015.P. Sołtysik, Radio, Encyklopedia Województwa Śląskiego, Instytut Badań Regionalnych Biblioteki Śląskiej, t. 1, 2014.